Życie symboliczne

Sens życia, ot, co spędza sen z powiek filozofom – złośliwie jakby i przekornie skracając im tym samym egzystencję; od którego próbują się uwolnić buddyści, którzy praktykując medytację wydłużają sobie jakby swoje ziemskie „cierpienie”. Ci ostatni zresztą sami przyznają, że istnieje droga środka, najlepsza. I rzeczywiście, jest takowa. Wcale nie wymaga skomplikowanych praktyk, technik i lat ćwiczeń. Wiedzy też nie trzeba mieć dużo, ona tylko zawęża horyzonty, choć pozornie jest odwrotnie. Wystarczy zmiana punktu widzenia, perspektywy, o czym już pisałem. Pewne wyluzowanie i…  zabawa. Tylko pod warunkiem, że będzie to zabawa twórcza, a ów luz oznaczać będzie jedynie wyzwolenie się … Czytaj dalej Życie symboliczne

Wielki wyluz

Człowiek w zasadzie od najmłodszych lat wie o sobie wszystko. Zna swoje potrzeby i cele, wie, co go kręci, z kim chce być jak i po co. Socjalizacja w obecnej postaci narzucania schematów w celu wykreowania „efektywnego” członka społeczeństwa jest czystym złem. Tradycje, systemy, religie – wchodzą nam na barki, na głowę, w końcu do jej środka. Płaczemy próbując się opierać. Wrodzony mechanizm rozwoju – przekora – działa coraz gwałtowniej. Cierpimy, przegrywamy tę walkę, dostajemy przysłowiową „kulkę”, tworzą się rany – niektóre się zagoją bez śladu, inne zostawią znamię, a czasami będą się jątrzyć do samego końca – i to … Czytaj dalej Wielki wyluz

Nadzieja

„W życiu piękne są tylko chwile” śpiewał Marek Grechuta. Miał rację. Choć trenerzy życia i filozofowie niekiedy przekonują nas, że trzeba się cieszyć tym życiem, każdą chwilą – może każda miałaby być piękna, doceniać tak zwane „małe rzeczy„, to okazuje się, że prawdziwie znaczące momenty to te, które częściowo realizują nasze skryte pragnienia lub zbliżają nas do ich realizacji. Reszta, to czas oczekiwania wypełniany przez nas sztucznymi przyjemnościami, zapchajdziurami, spędzaniem, znieczulaniem. Dużą rolę w tym procesie oczekiwania ma nadzieja – ponoć umiera ostatnia. Tak, wraz z ciałem. Nie ma człowieka, nie ma ciała, więc jego nadzieje znikają, a właściwie nadzieja, … Czytaj dalej Nadzieja

Nieskończoność

Deizm, teizm, antyteizm. Terminy na określenie stosunku człowieka do szeroko pojętej wiary można mnożyć w nieskończoność. Jedni wyznają konkretnego boga, inni tylko nie negują jego obecności, a są i tacy, którzy twierdzą, że cały świat, w zasadzie nawet wszechświat powstał przypadkiem. Możliwe są też wszelkie wariacje pomiędzy. Natomiast znakomita większość ludzi w ogóle o takich rzeczach nie myśli, a jeśli nawet funkcjonuje w jakiejś religii, to bardziej w ramach tradycji, kontynuowania „dzieła” przodków. Ale czy samo to, że pewne atomy potrafią się łączyć z innymi świadczy o tym, że gdzieś jest zapisany jakiś plan? I to właśnie stosunek do tego … Czytaj dalej Nieskończoność

Po(d)stęp

Pragnienia. Od kiedy człowiek musi (albo i chce, jak sobie też sam wmawia) blokować i tłumić swoje pragnienia? Czy jest tak odkąd przebywa w większych grupach? Być może, ale sam fakt funkcjonowania w kolektywie nie wyklucza, iż wszyscy członkowie mają podobne upodobania i są razem właśnie z tej przyczyny. Chcącemu nie dzieje się krzywda – to jedna z podstaw „starej” etyki, która oznacza, że jeśli coś nie było narzucone siłą i nie szło w parze z jakąś dekonstrukcją, to moralnie było dobre. Pojawia się zaraz pytanie, co tak naprawdę jest dobre, a co złe i czy brak wiedzy o tym, … Czytaj dalej Po(d)stęp

Przyjemność

Nie oszukujmy się. Przyznaję się od razu – jestem hedonistą i będę tego stanowiska bronił na wieki wieków amen. Człowiek jest stworzony do odczuwania przyjemności, a wszelkie wymyślne systemy, które twierdzą inaczej, powstały tylko i wyłącznie do sprawowania władzy nad masą, czyli stworzenia sobie armii niewolników, z których i dzięki którym można czerpać zasoby prowadzące – nie inaczej – do przyjemności. Nie oszukujmy innych, zacznijmy od siebie. Wszystkie nawet „wyższe potrzeby” dążą prosto do odczuwania – jak zwał, tak zwał – satysfakcji, spełnienia, całego stada emocji, a im bardziej szczytnym określeniem tego stanu się posługujemy, znaczy to, że tym bardziej … Czytaj dalej Przyjemność

Uwodzenie i zdobywanie

Kompletnie się na tym nie znam. Od razu się przyznaję. Dlatego nie będę tu opisywał, na czym dokładnie to polega, tym bardziej nie będę rad żadnych udzielał, tylko jak każdy porządny dziedzic myśli sokratejskiej postawię kilka pytań. Trochę rzecz jasna ironicznych, albo wręcz retorycznych; może i odpowiedzi same się nasuną; nie gwarantuję, że właściwe – zresztą jak zawsze u mnie. Chcę tylko wywołać mały bałagan, który po drobnej interwencji porządkowej ułożyć powinien się inaczej, niż oczekujemy. Taka gra? Wstęp do gry wstępnej? Jakiś rodzaj treningu, rywalizacji, mierzenia sił? Zabawa? A jeśli to tylko narzędzie ewolucji? Czy może tutaj też nie … Czytaj dalej Uwodzenie i zdobywanie

Ciężka praca

Excel story. To nie jest żart, to nie wymyślona historyjka: słyszałem od znajomej, że nowo zatrudniona u niej w biurze kobieta, która między innymi miała zrobić w tej małej firmie porządek z danymi klientów, przepisywała wszystko z wyświetlonej na ekranie komputera aplikacji długopisem do zeszytu, a potem wpisywała z powrotem ręcznie na klawiaturze do innego arkusza w Excelu. Można i tak. Ona pewnie robiła przez kilka dni to, co inny pracownik z większą wiedzą zrobiłby kilkoma kliknięciami myszki. Tyle czasu stracone. Pensja zapłacona. Niech będzie to punkt wyjścia do głębszej refleksji na temat celów ludzkości i poszczególnych osób. Po co … Czytaj dalej Ciężka praca