Życie symboliczne

Sens życia, ot, co spędza sen z powiek filozofom – złośliwie jakby i przekornie skracając im tym samym egzystencję; od którego próbują się uwolnić buddyści, którzy praktykując medytację wydłużają sobie jakby swoje ziemskie „cierpienie”. Ci ostatni zresztą sami przyznają, że istnieje droga środka, najlepsza. I rzeczywiście, jest takowa. Wcale nie wymaga skomplikowanych praktyk, technik i lat ćwiczeń. Wiedzy też nie trzeba mieć dużo, ona tylko zawęża horyzonty, choć pozornie jest odwrotnie. Wystarczy zmiana punktu widzenia, perspektywy, o czym już pisałem. Pewne wyluzowanie i…  zabawa. Tylko pod warunkiem, że będzie to zabawa twórcza, a ów luz oznaczać będzie jedynie wyzwolenie się … Czytaj dalej Życie symboliczne

Wielki wyluz

Człowiek w zasadzie od najmłodszych lat wie o sobie wszystko. Zna swoje potrzeby i cele, wie, co go kręci, z kim chce być jak i po co. Socjalizacja w obecnej postaci narzucania schematów w celu wykreowania „efektywnego” członka społeczeństwa jest czystym złem. Tradycje, systemy, religie – wchodzą nam na barki, na głowę, w końcu do jej środka. Płaczemy próbując się opierać. Wrodzony mechanizm rozwoju – przekora – działa coraz gwałtowniej. Cierpimy, przegrywamy tę walkę, dostajemy przysłowiową „kulkę”, tworzą się rany – niektóre się zagoją bez śladu, inne zostawią znamię, a czasami będą się jątrzyć do samego końca – i to … Czytaj dalej Wielki wyluz

Potwory i spółka

O strachu już było. Teraz będzie o lęku. Że niby nie ma różnicy strach – lęk? Otóż jest, niby drobna, aczkolwiek zasadnicza. Nie tylko językowa, załóżmy, że pojęciowa, i w takim rozdzieleniu będziemy tu nazywać pewne zjawiska i stosunki między nimi. Podobna różnica zdaje się – przynajmniej w języku polskim – zachodzić między „bać się” a „obawiać się”. Kluczem do rozróżnienia tych pojęć jest przedmiot lub podmiot; strach może być tylko przed czymś lub kimś, w każdym razie – nawet jeśli niematerialnym – to zdefiniowanym, konkretnym, ukierunkowanym; lęk lub obawa natomiast dotyczy braku, niepewności, nieukierunkowania, rozproszenia, zagubienia, czegoś kompletnie niezdefiniowanego, … Czytaj dalej Potwory i spółka

Pan i sługa

Kompleks Sztokholmski. Może nie będę się rozpisywał o tym konkretnym sformułowaniu – dlaczego tak się nazywa i tak dalej – ważna dla mnie jest tylko refleksja nad tą relacją, mechanizmem działania; jej przyczyną i skutkami. Ma ona rzecz jasna archetypowe korzenie w „zwierzęcej” zależności sługi, a nawet wręcz niewolnika, od swojego pana. W człowieku pokutuje wciąż niestety relikt zamierzchłych czasów ewolucji polegający na wykształcaniu uległości w stosunku do kogoś, kogo władza jawi się jako nieunikniona i niepodważalna. Dlatego nawet zakładnik, ofiara przemocy, zaczyna podświadomie identyfikować się ze swoim oprawcą. Stary Testament. Ktoś powie – „taka sytuacja występuje przecież w Starym … Czytaj dalej Pan i sługa

Odrzucenie

Na początek – trochę statystyk. Wielu dorosłych cierpi z powodu traum doznanych w dzieciństwie. Dużo się mówi szczególnie o molestowaniu seksualnym, a że jest to temat powiązany również z kościołem katolickim, tym bardziej chętnie sięgają po niego aktywiści z kręgów kultury krytyki, (po)nowocześni zbawcy ludzkości. Okazuje się, że fakty – poparte oczywiście badaniami – są takie, iż powodem tych dysfunkcji u dojrzałego człowieka, które wynikają z różnych traum w dzieciństwie, tylko w dziesięciu procentach przypadków jest molestowanie noszące znamiona seksualnego – choć nie zawsze rzeczywistego i pełnego – o tym w kolejnym wpisie; kolejne dziesięć procent to zdarzenia losowe o … Czytaj dalej Odrzucenie