Przyjaciel

Oto najnowszy postulat modny „w pewnych kręgach”: zakaz posiadania najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Bo ponoć każdy człowiek zasługuje na równe traktowanie, a więc ze wszystkimi trzeba przyjaźnić się w tym samym stopniu. I tak jak większość podobnych postulatów – na pierwszy rzut oka wydaje się słuszny, na drugi rzut oka okazuje się niemożliwy, a na trzeci – jawi się jaskrawie jako bezsensowny. Prawdziwa przyjaźń to pochodna miłości, a może i jej wyższa forma? Gdyż o miłowaniu bliźnich, a nawet wrogów jest mowa w Ewangelii, nikt nie każe natomiast się z nimi przyjaźnić. Tak więc przyjaźń rozumiana jako pewna harmonia dusz, na … Czytaj dalej Przyjaciel

Po(d)stęp

Pragnienia. Od kiedy człowiek musi (albo i chce, jak sobie też sam wmawia) blokować i tłumić swoje pragnienia? Czy jest tak odkąd przebywa w większych grupach? Być może, ale sam fakt funkcjonowania w kolektywie nie wyklucza, iż wszyscy członkowie mają podobne upodobania i są razem właśnie z tej przyczyny. Chcącemu nie dzieje się krzywda – to jedna z podstaw „starej” etyki, która oznacza, że jeśli coś nie było narzucone siłą i nie szło w parze z jakąś dekonstrukcją, to moralnie było dobre. Pojawia się zaraz pytanie, co tak naprawdę jest dobre, a co złe i czy brak wiedzy o tym, … Czytaj dalej Po(d)stęp

Odrzucenie

Na początek – trochę statystyk. Wielu dorosłych cierpi z powodu traum doznanych w dzieciństwie. Dużo się mówi szczególnie o molestowaniu seksualnym, a że jest to temat powiązany również z kościołem katolickim, tym bardziej chętnie sięgają po niego aktywiści z kręgów kultury krytyki, (po)nowocześni zbawcy ludzkości. Okazuje się, że fakty – poparte oczywiście badaniami – są takie, iż powodem tych dysfunkcji u dojrzałego człowieka, które wynikają z różnych traum w dzieciństwie, tylko w dziesięciu procentach przypadków jest molestowanie noszące znamiona seksualnego – choć nie zawsze rzeczywistego i pełnego – o tym w kolejnym wpisie; kolejne dziesięć procent to zdarzenia losowe o … Czytaj dalej Odrzucenie

Pierwszy lepszy

Albo pełen spontan. Nigdy taki nie byłem – w sensie nie działałem spontanicznie – i patrząc z perspektywy czasu – to wiele razy był błąd. Oczywiście wykluczam tutaj spontany jakieś grupowe, zbiorowe szaleństwo powodowane mechanizmami powstającymi tylko w tłumie. Biorę pod uwagę jedynie zjawiska na styku potrzeby chwili i nadarzającej się okazji do wykorzystania. Kierunkujące sygnały, wręcz alarmy… Czekać czy nie czekać, oto jest pytanie. Nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na nie. Może dlatego, że zawsze dokładnie wiedziałem na co czekam, miałem pełne – idealne – wyobrażenie. Wiem wiem, krytykowałem już to podejście życzeniowe do życia, ale człowiek ma coś takiego … Czytaj dalej Pierwszy lepszy