Przyjaciel

Oto najnowszy postulat modny „w pewnych kręgach”: zakaz posiadania najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Bo ponoć każdy człowiek zasługuje na równe traktowanie, a więc ze wszystkimi trzeba przyjaźnić się w tym samym stopniu. I tak jak większość podobnych postulatów – na pierwszy rzut oka wydaje się słuszny, na drugi rzut oka okazuje się niemożliwy, a na trzeci – jawi się jaskrawie jako bezsensowny. Prawdziwa przyjaźń to pochodna miłości, a może i jej wyższa forma? Gdyż o miłowaniu bliźnich, a nawet wrogów jest mowa w Ewangelii, nikt nie każe natomiast się z nimi przyjaźnić. Tak więc przyjaźń rozumiana jako pewna harmonia dusz, na … Czytaj dalej Przyjaciel

Krzyż

Nie wiem. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś pójdę do kościoła. Po ostatniej homilii w mojej parafii. Nawiązanie do Sodomy i Gomory, modlitwy „Ojcze Nasz” było oczywiste, ale ksiądz mówił też sporo o cierpieniu tu, na ziemi. Że przeżywamy ból, dźwigamy krzyż, żeby później w niebie mieć wspaniale i cudownie. Abstrahując od tego, co miałoby tam być takie świetne, lepsze niż za pierwszego życia, to obce mi jest takie podejście, że teraz przeżywam katusze, żeby kiedyś mieć lepiej. Głównie dlatego się z tym nie zgadzam, że nie chcę w tej kwestii pozostawać sam dla siebie. Natomiast nie byłoby problemu, gdybym miał … Czytaj dalej Krzyż

Małe rzeczy

Cieszmy się z małych rzeczy! Zachęcają nas do tego filozofowie i wszelkiego rodzaju naprawiacze życia od psychoanalityków zaczynając na „kołczach” kończąc. Afirmujmy istnienie! Mają rację, ale jak w każdym innym przypadku trzeba to robić umiejętnie, nie byle jak – bo inaczej zamiast iść do przodu będziemy się miotać chaotycznie. Przede wszystkim małe rzeczy trzeba oceniać pragmatycznie. Nie cieszyć się bez sensu, bo w zasadzie sens jest we wszystkim, trzeba go tylko odnaleźć i docenić. Zawsze musi być ukryty jakiś drobny zysk, jakiś kierunek, coś więcej niż kompensacja, oderwanie się na chwilę od szarej codzienności, coś więcej niż znieczulające rozproszenie. Cegiełki … Czytaj dalej Małe rzeczy

Karma wraca?

A skąd? Głównie z wykorzystywania innych, tak mi się wydaje. Bo oczywiście dobro jest lekarstwem na wszystko i wystarczy żyć dobrze, teoretycznie, tylko pytanie się nasuwa – dla kogo dobrze? Myślę, że odpowiedź jest prosta i chyba już o tym gdzieś pisałem… Nie ma problemu, jeśli dobrze robisz sobie – byle nie kosztem innych. Natomiast możesz też robić dobrze innym kosztem siebie. Nawet kiedy są to rzeczy w powszechnym mniemaniu, albo w pewnych kręgach, uważane za „złe”. A co jeśli w swojej ocenie robisz dla kogoś dobrze, a ten ktoś tego nie docenia, wręcz myśli, że masz złe intencje? Ryzyko … Czytaj dalej Karma wraca?