Interpretacja i nadinterpretacja

Czyli: co autor miał na myśli? To wciąż jedno z ulubionych przez nasz gatunek ćwiczeń umysłowych, wydawałoby się bardzo wysokich lotów, twórcze i inspirujące, a wywodzące się tak naprawdę wprost z mózgu jaszczurczego, którego zadaniem jest zareagować jak najszybciej na zespół bodźców (znaków) tworzących pewien schemat (znaczenie). Warunkowało to od zawsze przetrwanie, samozachowanie. Są to reakcje typu: duży + ryczy + pazury + zęby + zbliża się szybko = uciekaj; albo: biodra + proporcje + długie, gęste włosy + duże, błyszczące oczy = za włosy i do jaskini. W obu przypadkach liczy się szybkość działania, a więc nie ma czasu … Czytaj dalej Interpretacja i nadinterpretacja

Róbta co chceta

Róbta co chceta, ale mnie w to nie mieszajta… bo antykultura, z której wywodzi się to zawołanie zakłada twórczy chaos. Pewnie, jakiś stopień entropii w życiu można dopuścić, żeby samemu się nie zagubić we własnych zasadach, ale przede wszystkim trzeba pamiętać, że otoczenie składa się z ludzi o bardzo różnych osobowościach i nie można wierzyć na pierwszy rzut oka w to, co się widzi, a już na pewno nie starać się zgadywać przyczyn niektórych zachowań. Należy sobie uświadomić, że „wiem, że nic nie wiem” o tym człowieku, o jego potrzebach, motywach działania. Każdy głupi ma swój rozum – Tę prostą … Czytaj dalej Róbta co chceta