Szacunek

Dlaczego w naszej cywilizacji tak bardzo liczy się szacunek? W zasadzie wszelkie poszanowanie 1) reguł, 2) rzeczy, 3) człowieków (taka jest teraz kolejność). Kto zasługuje na najwyższy szacunek, by być ogólnie szanowanym, a kto powinien być tym, który szanuje? Czy jest to wartość jednokierunkowa, czy musi być obustronna, wzajemna? Wszystko się zaczyna na poziomie fizjologicznym, gdzie rządzą popędy i instynkty. Jednym z ważniejszych jest ten „płciowy” i związana z nim potrzeba prokreacji, zachowania i przedłużenia gatunku, cel biologiczny jak najbardziej słuszny. Żeby jednak skutecznie go realizować powinni wygrywać najlepsi, najsilniejsi genetycznie. Człowiek jest z natury również kulturotwórczy, choć to domena … Czytaj dalej Szacunek

Bez ograniczeń

Znów o schematach, systemach, normach. Ciągle słyszymy, że musimy się z nich jakoś wyrwać. Nie do końca. One są potrzebne. To narzędzia, które wiele ułatwiają. Sprawiają, że pewne czynności, zadania, które stawia przed nami życie pokonujemy z łatwością. Jedyne co trzeba zrobić, to uświadomić sobie, że budowanie schematów (wzorców) działania jest naturalne dla istot inteligentnych, zamiast w nich się miotać – wykorzystać – ale umiejętnie, selektywnie. Bo tak jak matematyka jest abstrakcją próbującą opisać i dać zrozumienie pewnych zjawisk, tak wzorce tworzone przez nasze mózgi służą adaptacji do rzeczywistości, pozwalającej zepchnąć do nieświadomości większość (powtarzalnej, nudnej) roboty związanej z przetwarzaniem … Czytaj dalej Bez ograniczeń

Po(d)stęp

Pragnienia. Od kiedy człowiek musi (albo i chce, jak sobie też sam wmawia) blokować i tłumić swoje pragnienia? Czy jest tak odkąd przebywa w większych grupach? Być może, ale sam fakt funkcjonowania w kolektywie nie wyklucza, iż wszyscy członkowie mają podobne upodobania i są razem właśnie z tej przyczyny. Chcącemu nie dzieje się krzywda – to jedna z podstaw „starej” etyki, która oznacza, że jeśli coś nie było narzucone siłą i nie szło w parze z jakąś dekonstrukcją, to moralnie było dobre. Pojawia się zaraz pytanie, co tak naprawdę jest dobre, a co złe i czy brak wiedzy o tym, … Czytaj dalej Po(d)stęp

Szczęście w nieszczęściu

Świat byłby smutny bez filozofii. Ktokolwiek więc traktuje ją śmiertelnie poważnie – jest w zasadniczym, logicznym błędzie, gdyż niekiedy wydaje mi się (a nawet mam nadzieję, że tak w istocie jest), iż tacy filozofowie, którzy tworzą jakieś pompatyczne dzieła przeładowane trudnymi słowami i nowo stworzonymi (przez nich samych) pojęciami, wśród których w końcu się gubią i wreszcie sami sobie zaczynają przeczyć, budują celowo taką narrację na poły ironiczną, na poły hermetyczną, żeby inteligentnych ludzi zabawić i tym samym jakoby w ten poniekąd lekki i nieinwazyjny sposób zmusić do refleksji –  a więc i współpracy, a profanów skutecznie odstraszyć, choć i … Czytaj dalej Szczęście w nieszczęściu