Dieta-nie-cud

Cudów podobno nie ma. Ależ są! Tylko nie dotyczą rzeczy przyziemnych, jak nasza dieta. Tutaj akurat wszystko znajduje się w naszych rękach. Również w ustach, żołądku, a najwięcej w jelitach. Zasady zdrowego żywienia, zestrojonego z potrzebami organizmu, zupełnie wystarczą w codziennej walce – czy to z nadwagą, czy ze słabą odpornością, czy ogólnie ze złym nastrojem i samopoczuciem. Walka to w ogóle złe słowo. Trzeba po prostu zmienić podejście.

Przede wszystkim regularność. Układ trawienny, metabolizm w ogóle, jest zależny od cykliczności, tak jak i wszystkie inne rzeczy w życiu naszym oraz świata. Wtedy wchodzi na pewien poziom optymalnej pracy i siłą rzeczy takiej, która nie zaburza przepływu energii w ciele. Są różne teorie i każda poniekąd jest słuszna – czy jest mało i często, czy jeść więcej, a rzadziej. Nie ma problemu, organizm się ustawi, byle robić to regularnie.

Druga sprawa „techniczna”, zanim przejdziemy do składników, to sposób jedzenia. Po pierwsze powoli – i dokładnie! Gryziemy, żujemy – pewne procesy trawienne zachodzą już w naszych ustach. Po drugie – bez popijania. Pić możemy pół godziny przed jedzeniem, a po jedzeniu, to nawet i godzinę, w zależności od tego, co jedliśmy – czy węglowodany, czy białka, czy tłuszcze. Popijamy czystą wodą – niej, prócz innych płynów jak zupa, powinniśmy przyjąć dziennie 2 litry.

Przyprawy i dodatki są dobre, ale nie w nadmiarze. Więc raczej nie dosalamy bez potrzeby, nie dosładzamy. Ostre przyprawy są jak najbardziej wskazane, gdyż pobudzają układ trawienny. Natomiast sól jest o tyle zabójcza, że zatrzymuje wodę w organizmie, wpływa nie tylko na wagę, ale też na filtrację i wydalanie toksyn. Najgorsze jest to, że solimy coraz więcej, przyzwyczajając się do rosnących dawek. Podobnie jest z cukrem. Obie substancje to rzeczywiście biała śmierć.

Do przypraw możemy zaliczyć sosy, a to często są prawdziwi winowajcy otyłości. Sałata, ogórek, pomidor, oliwki, do miski możemy wsypać sobie różne dobre rzeczy, tylko potem wpuszczamy do tej kąpieli jakieś tysiące wysp, vinegrety, arabskie i inne egzotyczne sosy, w których jest tyle cukru, że kalorii mają więcej niż cała główka sałaty i kilogram pomidorów. Majonez jeszcze jakoś ujdzie. Ale najlepszy dodatek to oliwa z oliwek z ziołami.

Wypełniacze i „podkładki” – nie wszystkie są złe, ale z pieczywa powinno się zrezygnować w ogóle. Nawet pełnoziarnistego – można jeść przecież jakieś ziarna, a nie korzystać z mąki, bo to kolejny biały proszek, który do niczego dobrego nie prowadzi. Chleb na zakwasie można czasem zjeść, na przykład z zupą, albo pizzę domową na mące durum. Ale już codzienne kanapki są wykluczone, szczególnie te bazujące na jasnej bułce. A co w tej bułce we środku, to kolejny temat.

Ryż, kasza, kuskus – to są wszystko „trawy„. A z trawami jest tak, że niekoniecznie dobrze się je trawi. O pszenicy, życie, owsie itp. nawet nie mówię. Jeśli już trawy, to celujmy w te, które nie zawierają glutenu, jak na przykład kukurydza. Prawdziwa tortilla powinna być z mąki kukurydzianej właśnie. Jeśli kluski – to kopytka, albo leniwe. Jednak najzdrowsze, wbrew potocznej opinii, są ziemniaki, byle nie walić do nich za dużo soli i masła. Albo bataty.

Wędliny to kompletna porażka. Chyba, że ktoś upiecze kawał schabu w domu i kroi sobie w plasterki. Cała reszta pochodząca ze sklepów to chyba świeci w ciemności, jak zgasną światła. Dodatki funkcjonalne to niemal połowa składu, prócz wody. Generalnie trucizny. A wracając do kanapek – w takim Subway można teraz zamiast buły wziąć tortillę – polecam. Byle nie wkładać do niej wędlin, już nawet „kurczak” (MOM) panierowany w tym przypadku będzie lepszy.

Rybka lubi pływać, byle nie zbyt długo. Duża sztuka – długo żyła, a więc i toksynami nasiąknąć zdążyła. Takie czasy. Rekordzistami, jeśli chodzi o kumulowanie toksyn, a także plastiku i metali ciężkich są popularne tuńczyki. W dodatku te z puszki zawierają kolejne smakowite trucizny wchłonięte z opakowania. Najlepsze ryby, wychodzi na to, to drapieżniki bystrych wód, chociażby nasz krajowy, nieco niedoceniany pstrąg. A z ryb morskich najlepsze są śledzie i makrele.

Więc co jeść? Warzywa na parze, albo grillowane, kiszonki – absolutnie codziennie. Jak ktoś nie jest weganinem, to może sięgać po jajka, chude twarogi, jogurty. Mięso – zależy jaką kto ma grupę krwi, trzeba uważać, żeby nie pozbawić się źródła żelaza przechodząc na wegetarianizm na przykład. A najzdrowsze mięso, to gęsina. Niby z ptaka, ale zalicza się do mięs czerwonych, zawiera te same dobre składniki, co wołowina, a do tego nienasycone kwasy tłuszczowe. Ideał.

Gotowanie – na ekranie, w domu – gdzie, jak, kiedy? To zależy. Jak ktoś ma w domu kilka osób i ma czas, żeby bawić się w domu, niech się bawi. Ale jeśli jest się singielką albo parą, to lepiej jeść „na mieście”. Szkoda czasu na zakupy, na gotowanie. Ok, domowe wychodzi taniej, ale czy zdrowiej? Można nagotować gar zupy i gar makaronu i jeść przez cały tydzień, ale czy to będzie dieta odpowiednio zbilansowana i bogata w składniki odżywcze? Niekoniecznie.

Nie ma diety-cud. Nie wierzmy w te wszystkie ketozy i inne laktozy. Kluczem jest regularność, rezygnacja ze spulchniaczy, dosalaczy, dosmaczaczy, słodyczy oraz nadmiaru traw. Rozejrzyjmy się dokoła, pomyślmy chwilę. Nie to, że jestem jakiś „paleo”, ale nasi przodkowie, zanim wynaleźli mąkę, coś przecież musieli jeść. Warzywa, owoce, kiszonki, jajka, białko zwierzęce – nawet robaki przecież. O rybach i owocach morza nie mówię, bo to oczywiste.

Każdy człowiek jest inny, każdy organizm jest inny, i to jego głównie powinniśmy słuchać, bo często to on ma rację. Sam nam podpowiada różne smaki, mamy na coś ochotę. Tymczasem zmuszamy się do jedzenia jakiś tam zapasów z lodówki, które zrobiliśmy na bazie produktów sprzedawanych w „promocji”. Żeby się nie zmarnowało. Wtedy marnujemy się sami. Tak jak mówiłem na wstępie – trzeba zupełnie zmienić podejście. Nie wyrzucać jedzenia, tylko stereotypy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s