Zrozumieć kobiety

Legendarny to problem, wręcz paradoks zdaniem niektórych. Jest w tym dużo racji, że rzecz to niemożliwa. Bo… niepotrzebna. Jeśli podchodzi się w sposób właściwy, naturalny, to problem ów nie istnieje. W zasadzie cała tajemniczość, powabność, cały ten pociąg mężczyzny do kobiety wynika z fascynacji nieznanym, obcym. Pomijając różnice fizyczne, dymorfizm płciowy, wszystko w kobiecie jest zupełnie inaczej poukładane, niż w mężczyźnie, choć klocki są podobne – ale stoją w zupełnie innych miejscach. To tak jak grać tę same nuty, ale w innym rytmie i rozkładem pauz oraz akcentów.

Nie będę w tym wpisie wnikał zbyt głęboko, wszystko pięknie opisał między innymi Carl Gustav Jung w swoich publikacjach o jaźni, animusie i animie, wielkiej matce, wielkim mistrzu, cieniu, nieświadomości zbiorowej, archetypach, osobowościach. Liczba klocków, z których można zbudować człowieka – zarówno w planie materialnym jak i duchowym – jest, rzecz jasna, skończona, podobnie jak liczba możliwych ich kombinacji; ale na tyle ogromna, że prawdopodobieństwo spotkania osoby podobnej mentalnie i wizualnie jest znikome. Ta różnorodność to nośnik ewolucji i gwarancja postępu na jej drodze.

Parafrazując wspomnianego autora – tego wszystkiego nie należy rozumieć tylko jako zwykłej fizjologii, czyli procesów zaawansowanej organicznej chemii. Bo jest to… alchemia. A czym owa była? Oczywiście dla zwykłych ludzi właśnie czymś tajemniczym, nieosiągalnym, fascynującym, natomiast dla jej adeptów, wtajemniczonych – trudną drogą życia, dążeniem do przemiany, w której tak naprawdę nie ma celu, liczy się uczestnictwo w procesie, rozumiane jako otwartość, nastawienie na ciągły rozwój. Podchodząc w ten sposób do życia, ogólnie, również od strony stosunków międzyludzkich, wzlotów i upadków, sukcesów i porażek, to powoli staje się jasne.

Tak więc naszej kobiety – tej ukochanej, drugiej połówki – nie trzeba wcale rozumieć. Trzeba tylko podziwiać. Zgłębiać, próbować różnych dróg, hehe, pozycji, ale nie widzieć w tym jakiegoś celu. Droga jest celem, jak zawsze. Świadomość tego powinny mieć zresztą obie strony – kobiety też! Choć po lekturze głupich poradników popartą rozmowami z koleżankami mogą mieć pretensję do mężczyzn, całkowicie nieuzasadnioną, i mówić: „ty mnie w ogóle nie rozumiesz”… „I BARDZO DOBRZE”, odpowiedziałbym („bo już bym dawno cię opuścił – dodając w myślach”). „DOCEŃ TO” ewentualnie, znając techniki samoobrony. Jednak po to Bóg nam dał poczucie humoru i dystans do samych siebie, żebyśmy mogli tym wszystkim – bawić się!

STOP! Kobiety dalej nie czytają.

Z inną sytuacją natomiast mamy do czynienia, jeśli chodzi o tak zwane stosunki służbowe. Dla świata – interesów i nie tylko, ogólnie „zarządzania problemami cywilizacji”, lepiej by było, żeby kobiety porzuciły mrzonki o „robieniu kariery” czy „samorozwoju”. Nie tędy droga. Szczególnie teraz widać, że kobiety powinny zostać w domu. Nie ma tyle pracy na rynku, żeby musiały tyrać w biurach i fabrykach. System edukacji ustawiony pod rewolucję przemysłową, jak mówią niektórzy: „model pruski” jest oczywiście przestarzały, szczególnie w krajowym naszym wydaniu. Szkoły to tylko przechowalnie do dzieci na czas, kiedy to kobiety szumią w zakładach pracy. Tak, szumią, to właściwe słowo…

Szumienie owo widać w zasadzie wszędzie – nawet na rynku produktów konsumenckich i… chociażby turystycznym… (edit 3 listopada 2020) i na ulicach. Tak, to kobiety chcą gdzieś ciągle lecieć, wyjeżdżać, biec (szukać dobrych genów), zwiedzać; przybierając się przy tym w atrakcyjne (tylko ich zdaniem, słowo) kolorowe piórka – ubrania, kosmetyki – słowem: setki tysięcy ton śmieci i miliony kilowatów niepotrzebnie spożytkowanej energii! Czy efekt cieplarniany jest spowodowany przez człowieka? Tak, ale głównie niestety rodzaju żeńskiego. A mężczyzna – cóż, rolnik szuka żony…

Kto chwile pomyśli, ten zrozumie. Zrozumie kobiety! A właściwie ich dzisiejsze „wydanie”. Tę „zmysłowość” wyposażoną… a raczej zamaskowaną (edit 3 listopada 2020) czeerwonym piorunem, arsenałem sztucznych dodatków, które zamiast pomagać – szkodzą. Sama chemia, niestety, nieorganiczna. Szkoda, że kobiety nawet nie próbują zrozumieć samych siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s