Wirusy czy egzosomy

Do niedawna wśród popularyzatorów nauki pokutował pogląd, że wiedza ludzkości osiągnęła punkt krytyczny, poza którym już niewiele więcej jest. Może to i prawda, biorąc pod uwagę, że rozwój nasz „umysłowy” jest od pewnego momentu źle ukierunkowany, na pewno ostatecznym skrętem w ślepą uliczkę był marksizm poprzedzony heglizmem, prądy najbardziej dziś krytykowane, ale jednocześnie chętnie, świadomie lub nie, uprawiane przez wszystkich – począwszy od filozofów, a na inżynierach rakietowych skończywszy. Teza, antyteza, synteza, baza i nadbudowa. Materializm. Przeświadczenie, że wszystko można zmierzyć i zważyć, rozebrać i złożyć, ewentualnie skleić, przeciwwstawić. Do czasu…

Wystarczy rzut oka – krytyczny – chociażby na medycynę, żeby stwierdzić, w jakiej „czarnej dziurze” jesteśmy. Nie wiemy, skąd się biorą nowotwory – ostatnio są teorie, że powoduje je rodzaj grzyba, to z jednej strony, a z drugiej, że są wręcz zaraźliwe – na drodze uwalniania egzosomów. Do tego jeszcze wrócę. Albo taka psychologia. Anty-nauka, której kolejne odkrycia stawiają na głowie, nomen omen, wszystkie poprzednie. Czy to rozwój? Raczej jakieś miotanie się w bagnie, gdy prawda (ścieżka) leży tuż obok. Idźmy dalej – psychiatria. Czy doszliśmy gdzieś dalej, niż stosowanie elektrowstrząsów? Nie wiemy, skąd się bierze epilepsja. Co to jest paranoja, depresja?

Nie wiemy nic. Próbujemy, naginamy wyniki badań, wręcz fałszujemy, żeby uzyskać środki na badania, które niby coś tam potwierdzają, ale dalszy rozwój różnych wymyślonych w ten sposób terapii i tak działa na zasadzie efektu placebo, wiary, bo i wciąż zdarzają się niewytłumaczalne przypadki ozdrowień, co oczywiście wykorzystują też zwykli szarlatani. Jednak czy między nimi a oficjalną nauką jest aż tak duża różnica jakościowa? Nie sądzę. Często się słyszy – „wszystko jest w głowie” – to prawda, choć też nie cała, ale „stara jak świat”, gdyż jest to tak naprawdę parafraza pierwszej zasady hermetyzmu – prądu metafizycznego liczącego przynajmniej 10 tys. lat.

Po tym przydługim wstępie pora zająć się w końcu tematem wynikającym z tytułu. Co tak naprawdę lata w powietrzu (też) albo czyha na gładkich powierzchniach, coś, co może namieszać w organizmie, który z tym czymś się zetknie i na to zareaguje – albo wystawi przeciwko temu swoje siły obronne i szybko to zneutralizuje, albo się podda i zacznie chodzić na sznureczku podając jednocześnie dalej pozyskane informacje – w stanie podobnym lub też wzbogaconym o własne… Co jest tak naprawdę gorsze? Czy w ogóle jest to na szerszą skalę, w ujęciu całościowym, holistycznym szkodliwe? Dla jednostki tak, ale czy tak samo dla całego gatunku? Odwrotnie!

Pisałem już o dotyku i jego konsekwencjach, tam też było o wirusach – jeszcze zanim nadeszła ta światowa, jak ją nazywają, „plandemia”, a raczej zbiorowa histeria o podłożu paranoicznym – zastanawiałem się wtedy cóż to za „zwierzę”, po co to w ogóle „żyje” (bo tak naprawdę nie żyje), po co istnieje, jaką ma funkcję w świecie? Wnioski były niejednoznaczne. Ale już wtedy, choć nie dotarłem podówczas do informacji o egzosomach, podejrzewałem, że te cząstki RNA zamknięte w pęcherzykach, te byty, które nie mogą żyć własnym życiem, są po prostu nośnikami informacji, jak na złość – ściśle „materialnymi”, choć efekty ich działania mogą być traktowane jako mentalne.

Wszystko jest powiązane. Tylko podejście holistyczne daje jakąś nadzieję na pokonanie trudności. Ale przede wszystkim musimy mieć otwarty umysł i włączone mocne filtry pozwalające unikać manipulacji i powtarzanych, powielanych jak wirusy, fałszywych informacji. A same „wirusy”, czy raczej egzosomy – potrafią właśnie działać gdzieś w tle, eliminując jednostki nie rokujące na przyszłość – niekoniecznie „słabe”, być może też „silne”, ale z siłą ową wytwarzaną w niewłaściwym kierunku. To należy sobie uświadomić. Że siła nie zawsze jest potrzebna – zresztą mówi się – „nic na siłę”. Nie znaczy to też, że trzeba się poddać i płynąć z prądem. Wystarczy pomyśleć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s