Co się dzieje?

W zasadzie nic „groźnego”. Jeśli ktoś ma własny rozum, godny zaufania, a także czyste serce, jeśli ktoś ma zintegrowaną nieświadomość ze świadomością, to spokojnie sobie żyje, robi dalej to, co lubi, może tam gdzieś czasem trafi na jakieś „ograniczenia”, ale w zasadzie bardziej go będą śmieszyć, niż martwić. Niestety, jeśli ktoś jest podatny na sugestie, daje się porwać trendom i manipulacji, to może go nawet to zabić. Dosłownie. Najwyższy więc czas odrzucić to, co obce, nielogiczne; to, czego nie czujemy, z czym nie zestraja się w pełni nasza tak zwana „intuicja”.

Od czego trzeba zacząć? Otóż ze zdania sobie sprawy, jakie relacje panują w świecie niematerialnym oraz między światem tamtym a naszym. Kim jesteśmy my, a kim są oni. I przede wszystkim – co możemy my, a co mogą tamci. Nie chcę tu wchodzić w kwestie jakiejś wiary, czy konkretnej religii. To jest ogólna zasada wielowymiarowości i multi-wszechświata, ocieramy się raczej o mechanikę kwantową, niż o teologię. Choć będę tu dla uproszczenia zrozumienia stosował nazwy zaczerpnięte z kultury chrześcijańskiej. Ale do rzeczy.

Część materialna multiwszechświata to mały promil całości. Światy są zamieszkane przez istoty z krwi i kości, ale też przez byty zmiennopostaciowe i tych ostatnich jest dużo więcej. Całością zarządza oczywiście Absolut, transwymiarowy, transcendentny i immanentny duch ogarniający wszystko, nazwijmy go Bogiem. ON wie wszystko o wszystkich, bo jest początkiem i końcem, „alfą i omegą”. Zna myśli ludzi, aniołów, demonów, wszelkich stworzeń. W opozycji do Niego jest cała kasta złych, powiedzmy; „duchów”, choć najlepiej pasująca to nazwa to właśnie „demony”. One też mają swojego przywódcę, ale i ten jest „zależny” w pewnym sensie od Boga. Cóż. Bóg zna również jego myśli.

Demony jednak nie znają niczyich myśli. TO BARDZO WAŻNE. Zapamiętajcie to na zawsze i niech ta wiedza was uwolni! To jest ta wielka różnica, między siłami dobra i zła: Bóg zawsze wie, co myślisz, możesz z Nim w myślach rozmawiać, modlić się, kontakt jest permanentny i ZAWSZE korzystny dla ciebie, nawet jeśli wydaje ci się, że czasem jest inaczej. Dlaczego więc boscy wysłannicy zalecają modlitwę na głos? Bo ta wtedy jest słyszana przez siły zła i bardzo je osłabia! Także czyny, tak zwane „dobre”, są poważnym ciosem dla stronników zła.

Dlatego demon nie wie, że się go boisz, czy że będziesz mu powolny, dopóki tego nie okazujesz, dopóki tego nie wypowiesz, dopóki swoim zachowaniem, słowami i czynami demona DO SIEBIE NIE ZAPROSISZ! Nie przypadkiem w Biblii pada tak wiele razy sformułowanie „nię lekaj się”. Póki masz czyste myśli, czyste serce, póki masz partnerski
kontakt z Bogiem – nie musisz się obawiać NICZEGO! Zresztą – Bóg zawsze będzie z tobą, nawet jak wpuścisz demona. Bóg nigdy cię nie opuści i będzie walczył o ciebie do końca!

Widzisz, jak niewiele potrzeba, żeby żyć normalnie i bez strachu. Wystarczy po prostu „rozmawiać” ze stwórcą i być otwartym na jego miłość. Wspierać go, a właściwie świat, tę dobrą stronę, również dobrymi słowami i czynami. Ale nic na siłę i nic na pokaz! Pamiętaj, przypominam znów – Bóg zna twoje myśli, jemu nie musisz nic udowadniać. Cała reszta twoich działań to raz, że inspiracja dla innych, żeby odmienili swoje życie na lepsze, a dwa, to prztyczek w nos sił zła, odebranie im mocy. Śmiech jest dla nich najgorszy.

Boska radość będąca w tobie, afirmacja wszelkiego stworzenia, WDZIĘCZNOŚĆ, która uzewnętrznia się pokazywaniem radości życia, śmiechem, zabawą (nie krzywdzącą innych rzecz jasna) kosi demony jak kosiarka spalinowa suchą trawę. Aż czasem słychać ich jęk. Ale nie martw się, to nie oznaka żadnego cierpienia, tylko ogromnego zawodu, pokrzyżowania planów, „cała robota na nic”, nici z opętania i takie inne. To jest walka, to jest odwieczna gra, niebiańskie szachy, a zwycięzca oczywiście będzie jeden.

Walka ta trwa już bardzo długo, bo od początku światów, i pewnie jeszcze trochę potrwa, choć wszyscy by chcieli, żeby już nastało to tysiącletnie (w sensie wieczne) państwo (królestwo niebieskie), tymczasem nikt za dużo w tym kierunku nie robi, wszyscy patrzą na innych. Ludzie są leniwi i podatni na wpływy, a demony coraz bardziej pomysłowe. Kuszą wciąż nowymi, kolorowymi i zniewalającymi, pozornie tylko „pięknymi” wytworami – tak naprawdę potworami. Jest w nich zawsze coś dziwnego, niepokojącego.

Na koniec taka ciekawostka – śmiesznostka trochę. Anioły też nie znają naszych myśli. To, że nam pomagają, to jest wszystko w zakresie jakie zlecenia dostaną od najwyższego. A że czasem ta pomoc jest nie do końca taka, o jaką prosiliśmy, jak sobie ją wyobrażaliśmy, jakby nie była całkiem zrozumiana – cóż, dokładnie tak jest, bo anioł mógł „niedosłyszeć”, a raczej po prostu źle zrozumieć, co mieliśmy na myśli, która dopiero przez Boga trafiła do niego. Taki trochę „głuchy telefon”. Anioł nie zna całego obrazu „problemu”, bazuje na cząstkach wiedzy, skrawkach informacji przekazywanych „z góry”. Dlatego – niech nasze myśli, ba, niech nasze potrzeby będą jak najprostsze!

Odpowiadając na pytanie tytułowe – co się dzieje? Ano wygląda na to, że walka dobra ze złem wkracza w kolejną fazę, być może decydującą… Co robić? Jak wyżej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s