Koronawirus itd.

Wszyscy się mądrzą, to i ja się wypowiem.

Pierwsze spostrzeżenie jest takie, że wirus to nie jest żywe stworzenie, tylko „instrukcja”. Zarażony i opanowany nim organizm wypełnia polecenia w niej zawarte. Jest dużo mniejszy od najmniejszych organizmów, czyli bakterii. Ciężko go więc zabić, chociażby dlatego, że nie żyje. Niestety dzięki swoim niewielkim rozmiarom rozprzestrzenia się szybko i niezauważenie. To, że jest pierwszym wirusem, którym można zarażać nie mając objawów, to oczywista nieprawda. Wiele wirusów nosimy w sobie całe życie – u nas mogą się nigdy nie rozwinąć, bo każda taka próba jest zwalczana przez sprawny układ odpornościowy. Przykładem może być wirus opryszczki – który jak wiemy podejrzewany jest nawet o doprowadzanie do raka szyjki macicy u kobiet.

Komunikaty.

Nic tak nie robi ludziom dobrze, jak trzeźwość. Myślenia. Mówią – myj ręce. Ale jak siedzisz w domu, to co, masz co pół godziny myć ręce? Że może wirusy latają razem ze smogiem i wlatują do mieszkania? Może, ale z myciem rąk też nie należy przesadzać – wysusza ono skórę, pozbawia naturalnej ochrony i może nawet doprowadzać do uszkodzeń, a więc większej „otwartości” na różne patogeny, niekoniecznie nawet na ten dziś tak popularny… Mówią – zostań w domu. Ale to też tylko skrót myślowy – chodzi o unikanie spotkań z innymi ludźmi. Samotny spacer po parku zrobi dużo więcej dobrego, niż siedzenie w domu – to znów w kontekście budowania odporności. Mówią – śledź doniesienia. Ale bez przesady. Jedno, zaufane medium raz na jakiś czas. Nie można się nakręcać, dołować… Trzeba gromadzić rzetelną wiedzę, nie domysły i sensacje.

Genetyka

Założę się, że takich wirusów, o których istnieniu nie wiemy, jest dużo więcej, także tych, które cały czas są wśród nas. Dlatego przede wszystkim trzeba o siebie dbać. Wypoczywać kiedy trzeba, ruszać się, odżywiać, UŚMIECHAĆ. No i dotykać. O tym pisałem niedawno, ale jeszcze przed COVIDem 2019. Istnieje dotyk dobry i zły, ale ten dobry, jeśli będzie powszechny, na ten drugi nie pozostawi już miejsca. Wszystko, z czym się stykamy ma na nas jakiś wpływ. Dzięki temu ewoluujemy, nasze geny się włączają i wyłączają. Wirusy robią to samo. A my trochę się podkładamy przez wprowadzanie do naszego życia dodatkowych czynników ryzyka, głównie tak zwanych „chorób cywilizacyjnych”, wśród których niechlubnie prym wiodą te niewidoczne – psychiczne. A przecież w zdrowym ciele – zdrowy duch. I odwrotnie!

System

Kwarantanna, czasowe zamknięcie szkół, to nie sposób na zatrzymanie pandemii, tylko na jej spowolnienie, żeby wytrzymał system, a nawet kilka systemów, poczynając od opieki zdrowotnej, na bankowości kończąc. Dlatego jakakolwiek reakcja przesadzona – typu panika – zabija szybciej, niż wynikałoby to z samego zagrożenia. Stąd różne teorie spiskowe – mam nadzieję, że błędne – bo zawsze się w takim przypadku pytam – komu by zależało, żeby wydarzenia potoczyły się tak, czy inaczej? W świecie obecnym, materialnym, nie widzę takiej organizacji czy grupy, która miałaby tu jakiś interes. NWO? Kontrola? Po co? Depopulacja? To też bzdura. Oczywiście, przemykają się czasem wypowiedzi szarych eminencji, że ludzi jest za dużo, także w kontekście ekologii, ale nikt na pewno nie zdecydowałby się na radykalne kroki. Chyba, że zła energia takich myśli stworzyła jakiegoś potwora…

Pozytywne myślenie

I nie tylko. Pozytywne działanie. Bo nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzieci w domu, rodzice też, jest szansa na odbudowanie, czy wręcz zbudowanie relacji. Niech wirus bezwarunkowej miłości i zrozumienia się jak najbardziej rozprzestrzeni. I wdzięczności. Na co dzień nie myślimy o tym, że mamy dwie ręce, dwie nogi, głowę, mamy co jeść – jesteśmy tak naprawdę wybrańcami losu! Możemy wszystko. Zamiast korzystać z możliwości – gonimy za jakimiś idiotycznymi wzorcami – „kariera” itp. Rzeczami realnie niepotrzebnymi. Teraz dopiero się okaże, co jest ważne w życiu (i oczywiście – KTO). Dostrzeżemy nasze możliwości, że potrafimy sobie świetnie radzić bez tych wszystkich nowoczesnych „dodatków”, które wciąż wciskają nam w reklamach. Niech symbolem będzie chociażby papier toaletowy. Czy zwierzęta go używają? Pomyślmy.

Nie ma co.

Nie oszukujmy się. To dopiero początek. Nawet nie, to kolejna „przygoda” ludzkości, lecz coś, z czym trzeba będzie żyć, niestety. Stare przysłowie mówi – skoro nie możesz ich pokonać, to się do nich przyłącz. Tutaj sens jest taki, że trzeba będzie wirusa jakoś oswoić, nauczyć się czegoś od niego. To jeszcze nie katastrofa, ale jeśli nawet będzie coraz gorzej, dużo gorzej, to nie oznacza to żadnego końca, wręcz przeciwnie. Nauka? Tak, i to wielka. Szacunek do zwierząt, do innych ludzi, oczywiście również do samych siebie. Wszystko – jak widać – jest połączone. Czy będzie lepiej? Kiedyś na pewno. Nie dla wszystkich, choć wierząc w życie pozagrobowe, to może jednak…

Gotowość.

Trzeba być przygotowanym na najgorsze – i jak mówią Anglicy – expect the unexpected. Nie pomogą zapasy. Nie pomogą gadżety. Tylko praktyczna wiedza. Lepiej na pewno być surwiwalowcem, niż prepersem. Gromadzenie rzeczy w jednym miejscu, nawet w bunkrze, może tylko niepotrzebnie przedłużyć cierpienie. Dużo ważniejsza jest umiejętność przetrwania w terenie. Kto był harcerzem, ten wie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jednak warto mieć dobre ubranie trekingowe, jakiś śpiwór, brezent na namiot, dobry nóż, zapas sucharów, no i coś do polowania – procę, wędkę. Skompletujmy sobie tak zwany „plecak ucieczkowy”. I nie kupujmy już zbędnych rzeczy… No bo co komu z mąki i ryżu, jak na przykład nie będzie prądu czy gazu? Wszystko jest możliwe.

cdn…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s