Wielki wyluz

Człowiek w zasadzie od najmłodszych lat wie o sobie wszystko. Zna swoje potrzeby i cele, wie, co go kręci, z kim chce być jak i po co. Socjalizacja w obecnej postaci narzucania schematów w celu wykreowania „efektywnego” członka społeczeństwa jest czystym złem. Tradycje, systemy, religie – wchodzą nam na barki, na głowę, w końcu do jej środka. Płaczemy próbując się opierać. Wrodzony mechanizm rozwoju – przekora – działa coraz gwałtowniej. Cierpimy, przegrywamy tę walkę, dostajemy przysłowiową „kulkę”, tworzą się rany – niektóre się zagoją bez śladu, inne zostawią znamię, a czasami będą się jątrzyć do samego końca – i to one, nieleczone, spowodują kiedyś naszą śmierć.

Im szybciej uświadomisz sobie, że to prawdziwa wojna, że nikt tu nie będzie brał jeńców, tym lepiej. Inaczej zostaniesz po prostu niewolnikiem. Na łańcuchu. Dokładane ogniwa być może zwiększą twój zasięg, ale będą coraz cięższe. Od czego zacząć owo uświadamianie? To proste, trzeba tylko uwierzyć w tak zwane „pierwsze wrażenie”. Iść tam, gdzie pcha cię „to coś”, a nie tam, gdzie znajduje się jakaś obiecanka. Obiecanki cacanki, manipulacja – od rodzicielskiej, aż do boskiej. Niestety. Twój wybór, twoja wola. Albo się podporządkujesz i trafisz do raju-matrixa, albo stawisz czoła czemuś nieznanemu – chaosowi – pokonasz go najpierw na zewnątrz, potem wewnątrz i staniesz się sobą, wyjdziesz poza czas i przestrzeń.

Po co? Tego jeszcze nie wiem. Nikt nie wie i za życia na pewno się nie dowie. Szczerze? Nie ma co sobie zaprzątać tym głowy! Szkoda czasu! Trzeba robić to, co nam podpowiada serce i rozum. Reagować na pierwszy szept i albo spotkane zjawisko, osobę, cokolwiek – pokochać całym sercem, wejść „w”, wpuścić, zjednoczyć się, albo unicestwić, albo uciekać jak najszybciej w drugą stronę. Przypadków typu pierwszego jest bardzo mało, to prawda. Ciężko więc zdecydować – ludzie tak mają – wydaje im się, że taka okazja się nie powtórzy. Racjonalizują sobie. „A może…”. A może się zmieni, a może się mylę, a może się ułoży. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Bardzo mi przykro, ale taka jest prawda.

Jak więc żyć? Czekać tylko, obserwować, zaczaić się jak tygrys w trawie? Niekoniecznie. Mniej egoizmu. Troszkę mniej. To też kwestia podejścia do świata i do drugiego człowieka. Wystarczy być w pewien sposób dostępnym, pomocnym – byle się nie sprzedać! Robić to, co powinien czynić dobry mistrz. Nie ciosać, nie urabiać, nie wikłać. Przeciwnie. Puszczać wolno. Nie na smyczy. Jak kocha, to wróci. On też ma swoją żywą świadomość i dokładnie wie, czego szuka. Więc nie ma co mu zasłaniać, szczególnie swoim przerośniętym ego, lub co gorsza jakimś sztucznie zakorzenionym, „świętym” przekonaniem, że „tak trzeba”. Jesteście planetami (nie gwiazdami).

Jesteśmy w systemie – ale naturalnym. Poczujmy go, współpracujmy z nim, on nas pokieruje. Nie zmieniajmy go na siłę – naginając do chwilowych, urojonych potrzeb – to się prędzej czy później zemści – tak samo na nas, jak i na naszym otoczeniu, na całości, oddali od sukcesu. Nie wiem też, co jest tym sukcesem. Wejście na wyższe poziomy? Rozwój? Nie ma czegoś takiego – nie w naszym, ziemskim pojęciu. Wiem tylko, że każdy z nas powinien wyluzować, przestać myśleć o przyszłości i zerwać z bólami przeszłości. Może wciąż cały (wszech)świat dąży do entropii, stanu idealnego rozproszenia, wielki wybuch wciąż trwa. Ale żeby być może złączyło się to wszystko w idealną całość, musi się najpierw totalnie zdekonstruować, przejść całkowicie od materii do czystej energii.

Co to znaczy wyluzować? Jak w sztuce walki – stosując daną technikę ataku, czy obrony, trzeba wyłączyć wszystkie mięśnie tzw. „antagonistyczne”. Nie spinać się, nie tracić energii! To jest właśnie ta sztuka. Dlatego wszystkim polecam treningi u dobrych mistrzów – to jedna z niewielu rzeczy w życiu, która „tylko” rozwija – na każdej płaszczyźnie. Dlaczego tak jest – nie wiem, ale mam świadomość, że są różne aktywności mniej lub bardziej „utylitarne”, ale tutaj mamy czysty utylitaryzm, same korzyści – pod warunkiem, że będzie to też dobra sztuka walki, a nie skażona „sportem” czy innymi fałszywymi celami!

Ale wracając do tematu. Luz daje szeroką perspektywę. Otwiera, odsłania. Bawi się – a zabawa, to podstawa – i nie mówię tu o weekendowym chlaniu połączonym z krzywymi ruchami godowymi na jakimś  małym terenie (parkiecie). Chodzi o ten typ zabawy, który wykonują też zwierzęta – eksploracja, przekraczanie i ustalanie naturalnych granic – zabawy niebezpiecznej dla jednostki, ale twórczej dla grupy. W naszym świecie oczywiście wprowadzamy pewne zasady – nazywamy to wtedy grą. Ale owe powinny stwarzać tylko bezpieczne warunki bądź w razie potrzeby system oceniania. Niektórzy tego potrzebują.

Luz to ten stan oczekiwania, stan wyjściowy, ale nie „mam na to wy..bane”, tylko „jestem gotowy na wszystko”. Wersja zaawansowana – „nie boję się niczego” – bo może już nie boję się śmierci (wiem, to level expert), co jednak nie oznacza, że sam się zabiję, jak mi będzie się podobało, czy jak będzie mi źle – nie, to zdrada! Ucieczka! Niewdzięczność! W każdym razie w owym stanie wyluzowania możesz wszystko. To niby-bierna wszechmoc, ale maksymalny potencjał! I zawsze trzeba jak najszybciej wracać do tej pozycji. Wiedza zostaje w głowie, relacje się wzbogacają, ale gotowość musi być cały czas, pełna i pewna.

A propos głowy – wszystko jest w głowie. Ten cały luz też. I gotowość. Ciekawość! Ustawienie fal mózgowych na odbieranie informacji, nie nadawanie. Sygnały zwrotne tylko na wyraźną prośbę innych jednostek! Wszystko jest połączone, wszyscy jesteśmy połączeni. Jesteśmy naturalnym Internetem – nie idealnym, bo tu też są wirusy, trojany, darkweb – produkty pasożytów. Ale pamiętajmy (pasożyty niech sobie to też uświadomią). Pasożyt umiera razem ze swoim żywicielem. Niestety – rozmnaża się, zaraża… I z tym musimy walczyć. Po co? Powtarzam – nie wiem. Ale mam nadzieję, że (jeszcze) będzie fajnie. „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s