Kruszwil i takie inne

Nikt normalny…

Tego nie ogląda, to znaczy nie na poważnie. To na pewno. Większość widowni, to kilku…. najwyżej kilkunastolatkowie. Jeśli stawiają sobie te sztucznie wykreowane postacie, jak Lord Kruszwil i Kamerzysta, jako rzeczywiste osoby i wzorce, to gratuluję. Janusze i Grażyny w wersji mini. Bzdurą jest, że wspomniani „youtuberzy” to prawdziwi twórcy tych materiałów – nie – za tym stoi sztab dorosłych plus gruba kasa. Trudno powiedzieć, jaka korporacja to sponsoruje, ale podejrzewam, że jakaś agencja reklamowa zbierająca profity za lokowania produktu.

Stado baranów.

Ludzie, znaczy tak zwana „większość”, pragną tylko „chleba i igrzysk”, to prawda znana od dawna, bardzo dawna. Wiadomo też, dlaczego niektórzy oglądają horrory – chcą się odciąć lub wręcz poczuć ulgę mówiąc sobie „moje życie jest takie nudne, ale przynajmniej nie mam tak przerąbane, jak oni (uczestnicy wydarzeń na ekranie)”. Lubimy się bać, bo z perspektywy kanapy w salonie czujemy się jeszcze bardziej bezpiecznie, a to, że idąc po ciemku do toalety dostajemy niemal zawału, jak pojawi się znikąd jakiś dziwny dźwięk czy powiew powietrza, to dodatkowo nas jakoś kręci.

To dziwne.

Ale podobnie działają „kruszwilopodobne” wytwory, choć smakują najlepiej oglądane w grupie przyjaciół – możemy wtedy „po nich pojechać, drzeć łacha, czy robić bekę”. Jeśli mamy dodatkowo pod ręką jakieś środki rozluźniające typu piwo, to już w ogóle super. Na to liczą producenci. Łatwy zarobek, w tym przez lansowanie specyficznych zachowań konsumenckich. Poza tym – przecież kochamy patologię chociażby za to, że podobnie, jak w przypadku horrorów, możemy się „odciąć”. Tak my byśmy nigdy nie zrobili hahahaha.

Jaja kobyły.

Znaczy ja jako były psycholog mogę tylko współczuć moim kolegom po fachu, że muszą (zarabiając na chleb) borykać się z „wychowankami” takich lanserów. Ja już dawno stwierdziłem, że nie ma to sensu – skala zjawiska jest zbyt duża. Trzeba pracować u podstaw, pokazywać aktywnie, że można inaczej, że podstawą życia jest miłość i wzajemność w niezbyt dużej grupie bliskich – rodziny, wąskiego grona przyjaciół. Niepotrzebne są do tego żadne gadżety czy „eventy” obserwowane u patostreamerów.

Szkoda czasu.

Abstrahując od konotacji społeczno-rozwojowych i zaszczepianiu szkodliwych wzorców. Przecież to jest jakaś kosmiczna strata czasu. Oglądać coś, co trwa 20-30 minut, jest zagrane na poziomie „Dlaczego ja” czy „Szkoły” z TVN, nudne i przewidywalne, brzydkie (ludzie)? Komentować to? Omawiać z kolegami, dyskutować o tym? Przecież dla każdego świadomego człowieka o szerszych nieco horyzontach jest to kompletnie żenujące i w ogóle nie śmieszne. Jaki jest poziom dzisiejszej młodzieży?

Gadam jak Platon.

Ale rzeczywiście już lepiej skakać na rowerze po górkach z piachu (co też prowadzi donikąd, ale chociaż człowiek spotyka się ze znajomymi i zażywa ruchu na świeżym powietrzu). Przynajmniej człowiek nie jest aż tak manipulowany. Dokąd więc prowadzi to całe celebryctwo, instagramerstwo i podobne nowoczesne „rozrywki”? Do kasy. Tak tak. To tylko nowoczesny marketing. Od najmłodszych lat kreuje się idealnego konsumenta, który sypie kasą samemu wpływając minimalnie na otoczenie, niemal wirtualnie. A prawdziwa „młodzież” się nieźle bawi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s