Smutek Zachodu

Zacznę od konstatacji, że człowiek to już nie zwierzę, choć żyje w obrębie tej samej natury. Im bardziej się niestety od niej oddala, tym dla niego samego gorzej, choć są tacy, którzy wmawiają nam, iż jest dokładnie przeciwnie. Żyjemy przecież coraz dłużej. Tylko – co to za życie? Żartuję trochę, ale rzeczywiście patrząc na cywilizację wstecz – czy naprawdę jesteśmy coraz bardziej szczęśliwi? Jeśli nie, to co sprawiło, że tak jest? Jakie wydarzenia w naszej historii zmieniły nas tak bardzo, oderwały od tej gliny, z której zostaliśmy ulepieni. Wreszcie – dokąd zmierzamy? Czy jest jakiś cel?

Zwierzęta.

One nie mają celu. Znaczy mają jeden – przetrwanie. Może my też mamy TYLKO taki? Czy jesteśmy jednak czymś więcej, bo mamy duszę? Ale czy na pewno ją mamy, a jeśli tak, to czy tylko my? Szukając różnic i podobieństw między nami a zwierzętami rzuca się w oczy fakt, że nie jesteśmy stworzeniami ani samotniczymi, jak rekiny, ani stadnymi, jak bawoły. Jesteśmy gromadni. Z tym, że dla zachowania zdrowotności szeroko pojętej, gromady nasze nie powinny liczyć więcej, niż kilka rodzin. Powinniśmy wzorem dzikich tworzyć takie „rodziny rozszerzone”. To się kiedyś świetnie sprawdzało i wielu rejonach świata (ginącego niestety) sprawdza się do dziś.

Przełomy.

Wracając do historii – zapraszam jednocześnie do dyskusji – gdyż stworzyłem (roboczą) listę przełomów, które przez tysiąclecia prowadziły nas do miejsca, w którym teraz jesteśmy, a jak podejrzewamy, nie jest to dobre miejsce…

  • Ogień – lepsze trawienie, więcej czasu wolnego, większy mózg, refleksja nad celem.
  • Grupa – dużo większa, niż potrzeba –  narodziny hierarchii i władzy.
  • Wiara – kult ognia, kult słońca, jeden bóg. Wreszcie – jedno z narzędzi wpływu.
  • Rolnictwo – zmiana trybu życia z koczowniczego na osiadły.
  • Handel – nadmiarowość, wymiana, początek „kultu posiadania” i… wojen.
  • Miasta – złudne poczucie bezpieczeństwa. Strach za murem.
  • Państwo – grupy grup, a nad nimi władca. Wielkie cywilizacje, wielkie upadki.
  • Produkcja – rewolucja technologiczna. Maszyny. Bezduszność.
  • Separacja – jako reakcja na zbyt duże grupowanie. Żeby nie powiedzieć „alienacja”.
  • Totalitaryzmy – próba siłowego łączenia tego, co zaczęło się rozpadać.
  • Internet – globalna wioska, ale wirtualna. Sztuczny świat.

Inna sprawa, to co tak naprawdę, albo kto, powodował te zmiany. Przypadki? Upadki? Interwencja z zewnątrz – bogowie, kosmici?

Fryderyk Engels.

Nie będę się tutaj wysługiwał tym „filozofem„, bo nie do końca miał rację (o środkach produkcji, przejściu z matriarchatu na patriarchat z powodu konieczności dziedziczenia narzędzi – bzdury), jednak jedna rzecz mu wyszła – teoria grupy pierwotnej. Zresztą – żadna to teoria, bo ludzie tak cały czas żyją – pomijając ostatnie plemiona Amazonii – w Afryce, Indiach, Mongolii, a nawet w Chinach i na Syberii. Żyją dokładnie tak, jak opisywali to klasyczni antropolodzy, szczególnie nasz Malinowski, czy Claude Lévi-Strauss w swojej przełomowej książce „Smutek tropików”. Bo taka Mead to już trochę odpłynęła, mniejsza z tym. Zacznijmy od początku. Co jest początkiem? Kto?

Dziecko!

Cywilizacja zachodnia, tak zwana, realizuje chytry plan i strategię pod tytułem „jak niby uszczęśliwić człowieka”. Psychologowie – nowocześni szamani – mają taką maksymę – „co zrobić, żeby ludziom żyło się lepiej”. Szukają przyczyn… Sięgają do dzieciństwa. I słusznie. Ale grzebią w nim aż za bardzo, doszukując się jakiejś głębi tam, gdzie jej nie ma, radząc rodzicom w różnych sprawach gładko przechodząc od wychowania maluchów aż do intymnego współżycia dorosłych. Oczywiście, to wszystko jest jakoś powiązane. Powiązane…

Skrępowane.

Kiedyś były takie sposoby – teraz wracają, o losie – krępowanie. No bo dziecko będzie spokojniejsze, gdy się poczuje tak, jak niegdyś w łonie matki, więc ciasne owinięcie je w jakieś chusty będzie super sposobem. Ale przepraszam, sposobem na co? Na uwolnienie rodziców? Po co? Żeby produkowali i kupowali więcej (robili karierę)? Heloł? Przyzwyczajanie dziecka do separacji. Osobne łóżeczko, osobny pokój – dziecięcy, pięknie urządzony… Jakiś fetysz? Po co to wszystko? Metody karmienia, sposoby na usprawnienie wydalania, wszystko ma coś regulować, ustawiać, porządkować – a więc – wtłaczać w ramy cywilizacji. Tworzyć trybik pasujący do maszyny. Gratulacje.

Kiedy to się zaczęło?

Trudno powiedzieć. Podejrzewam czas niezbyt odległy – w naszej, zachodniej kulturze, pewnie było to jakoś na przełomie średniowiecza i odrodzenia, przy czym im wyższy „status społeczny” danej rodziny czy grupy, tym ten proces lokował się wcześniej na przestrzeni dziejów. Więc – może bieda nie jest taka zła? Taka dygresja. W każdym razie już wynalazek kołyski, czyli pierwotnie w sumie „zabawki” dla dziecka otworzył drogę do kolejnych etapów owej krzywdzącej separacji. Każda tradycja jest kiedyś nowa, jasne, ale czasem trwanie przy niej skutkuje odwrotnie – nic nowego, samo stare. Błędne wzorce są wciąż kontynuowane, utrwalane, ba unowocześniane – niestety.

Naga radość.

Rozumiem nudystów, popieram, choć i wśród nich są pewnie jednostki z innymi celami, ukrytymi, niż ten jawny „powrót do natury”. Bo czy nie ma lepszego uosobienia szczęścia, niż grupka kilkuletnich golasków biegająca po trawie, piasku, włażąca na drzewa czy kąpiąca się w rzece? Ganiająca się z krzykiem, niby bez celu? Formacja spontaniczna. Dzisiejsze standardy powoli to wykluczają. Higiena, edukacja… Edukacja… Okropne słowo… Nowe strategie przetrwania, ale nie człowieka. Systemu. A ten nie jest tak sobie, sam dla siebie, znikąd. Ktoś jednak za tym wszystkim stoi. Czyli – na pewne rzeczy nie mamy już wpływu, chyba że uderzy w Ziemię asteroida i wrócimy do korzeni. Jednak – zanim to się stanie – możemy coś jeszcze zmienić.

Uwolnijmy dzieci.

Dzieci generalnie, to niezły biznes, chyba numer jeden na świecie, jeśli chodzi o obroty. Więc ciężko będzie je „uwolnić”. Tysiące książek, poradników, akcesoriów, ubranek, gadżetów, jedzonek, zabawek. Niepotrzebnych. Śmieci. Jedyne, czego potrzebują dzieci, to bliskość. Bezwarunkowa miłość. Dostępność. Zainteresowanie. Bez „mediów”, czyli pośredników. Uwolnić – ciekawe słowo, prawda? Dać im wolę (nie wolność, to co innego), dać im wybór. Obserwować, wspierać, a nie narzucać coś, a już broń boże wyręczać.

Podstawa.

Od tego trzeba zacząć, wyrzucając do kosza wszelkie „dobre rady” i „standardy” razem z „tradycją i kulturą”. I uwaga – nie jestem lewakiem – nie chcę niszczyć zdobyczy cywilizacji na siłę, żeby na gruzach zbudować nowy, lepszy świat, którym będę władał, ha ha ha. Chcę wrócić do korzeni, maksymalnie uprościć to, cośmy niepotrzebnie przez setki lat skomplikowali, obtoczyli w wieloskładnikowej panierce, której grubość i waga przekracza obecnie samą zawartość. Wiem, narażę się na ostrzał i banicję, ale tak dalej być nie może, więc oto moje rady dla rodziców:

  • niech dziecko śpi z wami. W tym samym pokoju. W tym samym, wielkim łóżku. I niech was widzi w sytuacjach intymnych. Co w tym złego?
  • niech lata gołe i brudne cały dzień. I noc.
  • cycek aż do znudzenia.
  • dialog, zrozumienie, zabawa, dużo, bardzo dużo czasu razem. Dziecko w wieku do pół roku i tak przesypia większość doby. Więc te krótkie okresy, kiedy jest aktywne, to prawdziwy skarb!
  • zero sterylności. Zwierzęta, spacery po lesie, tarzanie się w trawie.
  • niech się wspina po meblach, skacze, biega krzyczy. To wasz problem, że stworzyliście „niebezpieczne” otoczenie i macie nieprzyjemnych sąsiadów. Trzeba to jak najszybciej zmienić.
  • straty materialne? Trudno. Taka jest cena rozwoju. Nie mylić z e-du-kac-ją.
  • nie wolno, nie rób, nie wchodź… Wszystko wolno, ale… rozmawiaj, pokazuj zagrożenia, tłumacz. Jak się sprzeciwia – trudno, niech się oparzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s