Muchy i pszczoły

Nie chcę pisać kolejnej recenzji znanej książki. Wiem na pewno tylko tyle, że każdy chłopak, mężczyzna, powinien ją przeczytać. Mowa o „Władcy much” Williama Goldinga. Podzielę się tylko kilkoma moimi spostrzeżeniami i refleksjami na temat tego arcydzieła. Najpierw trochę historii. Książka była debiutem autora jako prozaika, ukazała się w 1954. Natomiast nagroda Nobla przyznana w 1983 roku była bardziej „za całokształt”, choć właśnie ta pierwsza powieść była niejako manifestem pisarza i „ustawiła” jego późniejszą twórczość.

Jeszcze jedno.

Zanim przejdę do sedna. Elementy fabuły, czy też zawiązanie akcji książki pewnie są większości czytelników z naszego kręgu kulturowego znane, pomijając fakt istnienia dwóch ekranizacji z roku 1963 i 1990. Sam pomysł „surwiwalowo-stosunkowy” nie jest nowy – weźmy chociażby „Robinsona Crusoe” (samotnik – para – grupa). Kontynuacje oraz nawiązania mnożyły się również, a i powstają nadal (na przykład kultowy serial „Lost”, czy najnowszy „The i-Land”) i są wciąż na nowo dyskutowane i analizowane, również przez psychologów.

Książka jest krótka.

Ale nasycenie metaforami ogromne – trudno powiedzieć, czy zamierzone, czy tak po prostu wyszło, wynikło z archetypów oraz doświadczeń autora. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to przeciwieństwa i kontrasty, które mogą być twórcze lub wręcz przeciwnie. Chudy i gruby, olewający (wolny) i uwikłany (wychowany), dzień i noc, woda i ogień, skały i dżungla, dzieci i dorośli, dzikość i cywilizacja, w końcu pszczoły i muchy. Co ciekawe, to ostatnie skojarzenie jest mocno ukryte – słowa „pszczoły” lub „pszczół” padają w książce tylko trzy razy, jakby mimochodem.

Dwa sposoby przetrwania.

A więc mamy dwa sposoby przetrwania – grupowy oraz indywidualny. Teoretycznie. Gdyż ważny jest też podział. Grupy od razu konstytuują się dwie i mają przeciwne cele. Mogłyby się dogadać i współpracować, ale z ust samych zainteresowanych od razu padają postulaty, że nie ma to sensu. Podział jest nieunikniony, tak jak i dokonanie wyboru. Ale jest jeszcze coś, też nie zawsze uchwycone przez recenzentów. Pary. Jedna jest dobrowolna – Ralf i Piggy, druga jakby wymuszona – SamiEryk, bliźniacy, pisownia „imienia” nieprzypadkowa. Są nierozłączni „naturalnie”.

Konkluzja ogólna.

Jest taka, że grupa, to zło. Im większa, tym gorzej. Wszystkie potwory się potęgują, lęki rosną, szał osiąga szczyty. W pewnym momencie „rozwoju” grupy, która nie zawiązała się naturalnie, tylko sztucznie (okoliczności – klasa, miasto, korporacja, wakacje itp) tworzą się frakcje, które prędzej, czy później, jeśli coś je nadal łączy (najgorzej jeśli odgórny przymus, sztuczny cel), a i będą wchodzić w częste interakcje, rozpadną się z wielkim hukiem, bólem i zniszczeniem, które pochłonie wszystko, co jest w pobliżu.

Co jest twórcze.

Katastrofa sama w sobie może być też portalem, przejściem do nowego obszaru, innej jakości. Taka sytuacja ma miejsce na końcu całej historii – po szczegóły odsyłam do lektury. Mądrość ludowa wie coś o tym – „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” w naszej kulturze, albo „beautiful disaster” u Anglosasów. Ale to ostateczność. Wieża Babel nigdy nie będzie zbudowana – bo tak naprawdę – po co w ogóle ją budować? To jest cała prawda o nas i prastare ostrzeżenie. Nie grupujcie się! Nie dogadujcie!

Piękno człowieka.

Jesteśmy bardzo nietypowym gatunkiem. Wcale nie stadnym – pokutujące przekonanie o tym to albo genetyczna scheda po „jaszczurczych” przodkach, albo mit stworzony celowo przez naszych wrogów. Ludzie wcale nie muszą żyć w dużych grupach. Owszem, powinni współpracować, ale na najniższym z możliwych poziomów – tylko na tyle, na ile rzeczywiście potrzeba. „Brać od innych ogień”. Tyle. Co każda ze stron z tym ogniem robi – ich sprawa, byle nie wchodzili sobie w drogę i nie chcieli się przekonywać, że owa droga, ich droga, jest jedynie słuszna.

Drugi człowiek.

To jedyne, czego potrzebujemy. Nie „ludzie”. „Człowiek”. Jeden na jeden. Wystarczy. Platońskie połówki. Reszta ludzi jest tylko tłem, zasobem, krajobrazem, jak cała planeta. Nie służy tylko nam, nie możemy ich wykorzystywać. Żyjemy obok, ale nie razem! Powinniśmy skupiać się tylko na tym, żeby jak najmniej wpływać na ten krajobraz, zarówno jeśli chodzi o naturę, jak i o innych ludzi. Brać tylko to, co rzeczywiście niezbędne, dawać tylko to, o co ktoś poprosi.

To jest klucz.

Każdej udanej relacji, jak mówią „związku„, choć to w pewnym zakresie twór sztuczny. Ważne, żeby najbardziej być ze sobą we dwoje, maksymalizować się w parze, a nie udzielać bez wyraźnej, e g z y s t e n c j a l n e j potrzeby, na zewnątrz. Nie wikłać się w układy, zależności. Zerwać ze starym życiem, „let it go”! Tym samym – nie rozpraszać się, nie rozdrabniać. A przede wszystkim – nie przeszkadzać! NIE LANSOWAĆ! Inspirować jak najbardziej, ale tylko tak, że być dalekim wzorcem, ideałem, czymś, co tak naprawdę nie istnieje – stąd też rada dla „korzystających” z ideałów – to tylko duchy, kierunki, znaki, a nie „sposób na życie”, czyli nie gotowy przepis na dobrostan i na szczęście.

I tak było kiedyś.

Nasza „północ” tak działała i przez setki tysięcy lat było nam dobrze (w małych grupach – pary + ewentualnie dzieci, w najbliższej rodzinie). Nie mam pojęcia, co spowodowało zmianę. Oczywiście, później wyraźnym sprawcą zamieszania był epokowy przełom – przejście z „wolnego” stylu życia zbieracko-łowieckiego do „przywiązanego” rolniczo-hodowlanego, ale wcześniej, dużo wcześniej, musiało się zadziać coś, co zmusiło ludzi do wędrówki w kierunku tej zmiany. Klimat? Może. Przeludnienie?

Raczej nie.

Interwencja z „góry” i przekonanie nas o „czymś” – bardzo prawdopodobne. Ktoś kiedyś nas namówił do „życia inaczej”. Czy zrobił to dla naszego dobra? Czy w sobie tylko znanym celu? No właśnie…

 

P.S. W tej książce występują tylko chłopcy. Co by się działo, gdyby dla odmiany były to same dziewczęta?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s