LGBT – dlaczego nie?

Rozwieję od razu nadzieje niektórych i obawy innych czytelników odpowiadając na pytanie tytułowe: dlatego NIE, że jest to rodzaj ekstremizmu, parodia, akt terroru, i jak każda podobna „walcząca” ideologia przynosi więcej zła niż pożytku, nawet jej zwolennikom. Choć tłumaczą oni (w tym i w każdym podobnym wypadku), że ma to zwrócić uwagę na jakiś problem, że ma uświadomić, że ma zapewnić jakieś „prawa”, to im grubsze działa wytaczają, tym bardziej skrajna jest reakcja „przeciwników” (zauważmy, że głównie urojonych lub z urojenia, coś jak wszędobylski antysemityzm w oczach żydów). Konflikt – mimo, że rzekomy – się zaostrza i zostaje jednym z tych obszarów, które służą podziałowi i atomizacji społeczeństwa. Ludzie zajmują strony, nakręcają się na siebie wzajemnie jak właściciele psów i kotów. Skąd ten przykład akurat?

Główny podział ludzkości.

Naturalny i w zamyśle „stwórcy” jak najbardziej potrzebny i rozwojowy, sprzyjający współpracy – na ekstrawertyków i introwertyków. Jest to oczywiście jeden z wielu podziałów, wrodzonych i zamierzonych, prowadzących tak naprawdę do owocnego, „postępowego” łączenia – i nie chodzi tu o postęp w obecnym rozumieniu materialnym i technologicznym. Zresztą ta boska symulacja jest pierwotnym stanem, nazwijmy to, kosmosu. Chaos, entropia, wypełnianie, jedność. Rolą inteligentnego człowieka jest móc wykorzystać tę siłę do własnych celów, oczywiście w sensie zbiorowości, nie jednostki. Wiadomo, że jest kilkanaście głównych typów charakterów, co dostrzegali już starożytni tworząc astrologię, dziś uważaną za paranaukę – bo jak mogą wpływać gwiazdy na ludzi – ale to też jest błędne, płytkie założenie-uproszczenie, gdyż gwiazdy, ich układy, określają pewne cykle kosmiczne, grawitacyjne, są tylko ich widzialną oznaką, punktem odniesienia, a owe procesy i przemiany dokonujące się w skali kosmicznej wpływają jak najbardziej na cykle ziemskie i na zależne od nich stworzenia, w tym rzecz jasna ludzi.

Dwie płcie.

W naturze mamy przeważnie samca i samicę, rzadko występuje też obojnactwo. Ludzie to głównie mężczyźni i kobiety. O tym podstawowym podziale nie będę się tutaj zbyt obszernie rozpisywał, gdyż fakt to dobrze znany, choć nie do końca poznany i zinterpretowany. Choć podwaliny pod pewne teorie (niekoniecznie poprawnie dziś rozwijane) położył Carl Gustaw Jung pisząc o animie i animusie, to w temacie wciąż pokutują poglądy „popularne” wywodzące się szczególnie z dwóch „głośnych” książek. Sugeruje się jakąś wojnę… Ale, jak to zwykle bywa, nie ma tu przypadków stuprocentowych, zawsze występuje jakaś mieszanka – najpierw otrzymana genetycznie, potem warunkowana nieco w interakcjach społecznych (wzmacnianie i deprywacja, akomodacja i adaptacja, projekcja i introjekcja, bla bla bla). Faktem jest natomiast, że samo istnienie takiego dyskursu skutkuje często błędną, być może zbyt wczesną, interpretacją przez daną osobę zaobserwowanych u siebie zachowań i powierzchowną, niejako wymuszoną (obowiązek opowiedzenia się za jedną ze stron) identyfikacją z jakąś grupą. Prowadzi to do prawdziwych nieszczęść (depresja, samobójstwo), coraz większej polaryzacji, alienacji, rozproszenia.

Dwie rzeczy.

Według mnie ważne i podstawowe w życiu każdego człowieka. Po pierwsze nie należy bać się własnej seksualności, co nam próbowało uświadomić wielu myślicieli, nie tylko Freud. Wiadomo, że każda nawet najdrobniejsza przeszkoda na jej (prawidłowym) rozwoju, ukierunkowaniu, może prowadzić do fiksacji, czyli mówiąc w uproszczeniu do oparcia swoich potrzeb (miłości, bliskości) o ostatnie pozytywne doświadczenie (może być ono nawet z wczesnego dzieciństwa, regresja) albo o puste miejsce powstałe „zamiast”; to, które powinno tam być, a zostało zajęte przez jakąś traumę (wyparcie). Druga rzecz – każdy powinien (przepraszam za ten tryb nakazujący, ale mocno w to wierzę) docenić to co ma, to kim jest, kim, kiedy i gdzie się urodził, że jest mężczyzną albo kobietą. Oczywiście wręcz być z tego dumnym. Potrafić to wykorzystać dla dobra innych (i dla swojego przy okazji). A przede wszystkim – rozwijać TO i utrzymywać w dobrym stanie. Reprezentować. Inspirować. Tryskać. Promieniować. Dbać tak samo o ciało, jak i o umysł.

Docenić inność!

Mężczyźni i kobiety mają zupełnie inne podejście do spraw stosunków, także intymnych. ONI bardziej cenią fizyczność, w tym stronę estetyczną, ale tu nie tylko piękno ciała, ale też rozmach duszy, wyobraźnię i wrażliwość (!), ONE natomiast szukają poczucia bezpieczeństwa, sprytu, rezolutnej determinacji i świadomości celu. Widać, że spod pozornej rzeczowości u mężczyzn krzyczą ukryte emocje, a spod niby wyraźnej emocjonalności u kobiet przebija się wyrachowanie. Pozory więc mylą. I o tym właśnie myślę pisząc o błędnej identyfikacji. „Chłopaki nie płaczą”? Czyżby? W tym miejscu właśnie może się okazać, że stereotypy jakimś cudem wygrywają z archetypami, a jest to walka nierówna, bo na innych poziomach. Powierzchowność zawsze wygrywa, z definicji, „jest na wierzchu”. Historię piszą zwycięzcy. Emocje przesuwają się w Cień.

Wracając do LGBT.

Pierwsze pytanie, jakie zawsze nasuwa mi się, kiedy gdzieś w newsach widzę przebranych za kobiety mężczyzn, albo kiedy słyszę o stronie „aktywnej” i „pasywnej” – po to ten cyrk? Z czego to wynika? No dobra, pewnie logicznego wytłumaczenia na to nie ma, ale z drugiej strony – skoro dany mężczyzna woli towarzystwo mężczyzn, a więc ceni męskość, dlaczego przeciwstawia się własnej? A może to jakiś „kod”, element owego „zwracania uwagi”, broń w tej walce? Tylko walce o co? Z drugiej strony – kobiety homoseksualne jakoś nie przebierają się w mundury czy garnitury (no, może czasami). Jeśli w sypialniach być może przyczepiają sobie gumowe przyrodzenia, to raczej jest to wymóg „techniczny”. Kompleks? Kult czyjego ciała jest bardziej rozpowszechniony, również historycznie? Która płeć jest tak naprawdę piękna, a która bardziej ceni piękno? Odwieczny konflikt…

Praw(d)a?

Wiadomo, że ludzie są różni i nie ma sensu zabranianie czegoś, od czego nikt inny nie cierpi. Dobra, przyznaję się, jestem trochę anarchistą. Nie to, że „róbta co chceta„, ale jakoś nie wierzę w „dobrą” władzę, reprezentantów, przepisy i reguły, które mnożą się absurdalnie. Wierzę w ludzi. Podejrzewam, że każda przemoc, każda wyolbrzymiona reakcja budzi się z przesadzonej akcji, którą jest zawsze jakaś zasada, zakaz, przymus, odgórne ustalenie. Sztuczne ustalenie – bo niemal zawsze ma ukryty cel z triady pieniądze-seks-władza. Jeśli chodzi o ten trzeci, to droga do niego wiedzie najczęściej przez dekonstrukcję „starego” układu, starych „relacji”, żeby na ich gruzach zbudować nowe; dosłownie przejąć władzę nad osłabionymi wojną stronami. Jak się okazuje cały ruch LGBT-itd to tylko ściema wymyślona przez jedną z płci, tą z kompleksem – wiadomo jakim, jak ktoś nie wie, odsyłam do źródeł. Zazdrość, zawiść, samo zło. A zaczęło się niewinnie od „równouprawnienia”, które przecież z definicji jest mrzonką, ba, nawet nie utopią, tylko zwykłą bzdurą.

Nasza cywilizacja…

Każda „cywilizacja”, to ślepy zaułek, błędny kierunek. Jasne, dziś możemy wszystko, rakiety, gadżety, „ułatwienia dostępu”, lekarstwa, „równe szanse”, długie życie, wiecznie materialne, bo „transhumanizm” i jego nanorurki. Tylko po co? Czy przez to wszystko jesteśmy bardziej szczęśliwi? Mamy coraz mniej czasu, sami sobie stawiamy „ambitne” cele, których osiągnięcie zapewni nam „przewagę”. Mieszkanie, samochód, praca, spotkania ze znajomymi w klubach, edukacja. Wszystko w zawrotnym tempie i wciąż przyspiesza. Mnożą się możliwości, ale też ograniczenia. Mamy coraz mniej dzieci, ale już od najmłodszych lat wciągamy je w tę machinę. A najgorsze jest to, że wciąż naturze przeciwstawiamy kulturę, a powinny one iść w parze. To pewnie dlatego, że boimy się „zwierzęcości”, wciąż nie „oswoiliśmy” się z nią. Z jednej strony to na nią zrzucamy czasem całą winę… ale z drugiej strony – często się za jej pomocą usprawiedliwiamy. Wypieramy ją przypisując zwierzętom cechy ludzkie. Zapominamy, że powinno być odwrotnie, to znaczy – że nie musimy się niczego wstydzić, ani o co walczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s