Przyjaciel

Oto najnowszy postulat modny „w pewnych kręgach”: zakaz posiadania najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Bo ponoć każdy człowiek zasługuje na równe traktowanie, a więc ze wszystkimi trzeba przyjaźnić się w tym samym stopniu. I tak jak większość podobnych postulatów – na pierwszy rzut oka wydaje się słuszny, na drugi rzut oka okazuje się niemożliwy, a na trzeci – jawi się jaskrawie jako bezsensowny.

Prawdziwa przyjaźń to pochodna miłości, a może i jej wyższa forma? Gdyż o miłowaniu bliźnich, a nawet wrogów jest mowa w Ewangelii, nikt nie każe natomiast się z nimi przyjaźnić. Tak więc przyjaźń rozumiana jako pewna harmonia dusz, na niejednym poziomie, wyklucza jakiekolwiek rozproszenie. Musi być jeden do jednego. Tak, jest ktoś taki, jak najlepszy przyjaciel. I zawsze będzie, nomen omen.

Owego przyjaciela można opisać jako jedynego prawdziwie bliskiego, w pełni zaufanego, powiernika, pomocnika, ale też adresata wszelkiej wzajemności, wspólnika w radości i odkrywaniu świata, partnera w rozwoju i pomocną dłoń we wspinaniu się na drodze całościowego rozwoju. Współpraca i poświęcenie u przyjaciół stają się ich drogą do samorozwoju, a właściwie wyższej jego formy – współrozwoju.

Być może dlatego przyjaźń taka najczęściej niemożliwa jest wśród osób spokrewnionych, w rodzinie, gdzie występuje jakaś forma narzuconej zależności, natomiast w najczystszej formie przejawia się zazwyczaj w relacji określanej jako „mistrz-uczeń”, choć w stanie idealnym te role się przenikają, występuje bowiem równoległa wymiana duchowych dóbr, inspirowana wewnątrz, a promieniująca na zewnątrz.

„Uczeń” we właściwym znaczeniu jawi się jako spadkobierca wiedzy „mistrza”, ale w trakcie samej „nauki” jest równoprawnym partnerem, niezbędnym elementem, kołem zębatym po usunięciu którego mechanizm przestałby działać. To nie związek typu planeta i satelita, raczej planeta podwójna zaraz po zderzeniu. Nieustający rozpad i łączenie, cykl rujnowania i budowania napędzany wolnymi wolami.

Moja osobista teoria jest taka, że zadaniem człowieka podczas ziemskiego życia jest znalezienie takiego prawdziwego przyjaciela, bratniej duszy na wieki wieków. Jak się nie znajdzie tej platońskiej „drugiej połówki” podczas jednego życia, to się wraca aby przeżyć kolejne poszukiwania, ale z oczywistych względów na ten czas pamięć jest kasowana. To wiele tłumaczy, przynajmniej jak dla mnie ma sens i nie wyklucza „wiary”.

Kim natomiast jest nieprzyjaciel? To nie tyle ktoś, kto nie jest naszym przyjacielem. Może to być i wróg, ale jest to raczej osoba, która zaprzecza wartościom, które cenimy, która w sposób celowy niszczy rodzącą się harmonię i niweczy warunki rozwoju przyjaźni, a więc może to być również osoba całkiem bliska, także z rodziny, matka, ojciec. Ofiarami takich „najbliższych nieprzyjaciół” padamy dość wcześnie.

Owa nieprzyjaźń to także efekt uzależnienia – głównie materialnego. Bo w prawdziwej przyjaźni mamy też uzależnienie, ale psychiczne, to efekt harmonicznego zespolenia, nic dziwnego. Czasem przejawia się w sposób fizyczny, co jest nawet przyjemne, jeśli to nie objaw wrogiego działania osób trzecich. Natomiast fakt bycia w jakimś układzie wymuszonym „zasadami” nie może być ani zdrowy, ani twórczy.

Nic jednak nie jest idealne i często osoba, którą odbieramy harmonicznie, początkowo wzajemnie, spętana sztucznymi schematami i podporządkowującymi wzorcami odrzuca przyjaźń. Targana dysonansem cierpi i najczęściej nawet nie wie dlaczego. Stara się wypełnić jakąś narzuconą rolę, iść nieswoją ścieżką, mroczną doliną na końcu której jest niby obiecane światełko, które jednak nie oferuje oświecenia, a tylko oślepienie.

Wróg – zwykły wróg – najczęściej jest „tylko” obojętny. Trochę jak psychopata, ale wąsko ukierunkowany – dla swoich jest pełny pozytywnych uczuć, natomiast nas traktuje jak przedmiot; coś, co można użyć, wykorzystać, wyrzucić. Dla niego jesteśmy śmieciem bez szans na recykling. Zawsze trzeba rozróżniać te postawy. Każda ma jakieś szanse i zagrożenia, z niektórymi można współpracować, inne omijać z daleka. Które? Oceń sam.

„Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego.” Flm 1,15

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s