Odwróceni

Cześć geniusze!

Tak tak, każdy z was jest geniuszem. Każda jest geniuszką. I każde dziecko też. Wszyscy ludzie. Każdy człowiek ma potencjał – niestety mniejszość go w sobie odkrywa, a już niewielki ułamek wykorzystuje. Jakoś, bo na pewno nie w pełni. To ta boska cząstka – abstrahując od tego, kim lub czym jest „bóg”. Biologicznie, czy wręcz fizycznie, jesteśmy tyko zlepkiem kilku podstawowych pierwiastków – wodoru, tlenu, węgla oraz wielu innych, w śladowych ilościach. Więc – teoretycznie powinniśmy być tacy sami. Oczywiście, w pewnym stopniu jesteśmy podobni. Jednak duchowo, energetycznie, jesteśmy totalnie różni, choć – co należy zawsze podkreślać – mamy „grawitacyjną” potrzebę uzupełniania się. Kreuje ona pary, grupy, społeczeństwa.

Całość.

Jesteśmy jak części jednej, niewyobrażalnie wielkiej, kosmicznej układanki. Biorąc pod uwagę skalę – niemożliwej do ułożenia – z perspektywy naszego ludzkiego, krótkiego i czterowymiarowego życia. Niby coś wiemy, podejrzewamy, mamy teorie – wielki wybuch, fizyka kwantowa. Mamy też mity i inne wierzenia – zostawiamy je dla aspektów zmysłowo i rozumowo jeszcze niepoznanych. Intuicyjnie jednak dostrzegamy zależność między światami: „materialnym” i „duchowym”. Tak jak je nazywamy. Rozdzielamy, choć tak naprawdę (wszystko na to jak dotąd wskazuje) są to nierozłączne części, aspekty, emanacje – jednej całości. Jedności. My też jesteśmy jej „elementami”, czy tego chcemy, czy nie. I prędzej czy później – wrócimy na swoje „miejsce”. Po co? Tego akurat nawet w minimalnej części nie śmiem podejrzewać.

Cykle.

Kiedyś się dowiem – być może oświeci mnie ktoś lub coś; bo sam tego nie jestem w stanie osiągnąć, ja, człowiek – jak to się kręci.  Póki co my, ludzie, wiemy tylko, że się kręci. Obserwujemy te cykle od najmniejszych nam znanych – ruchu elektronów, dni i nocy, pór roku, epok klasycznych i romantycznych; aż do wielkich – ruchów planet, gwiazd, galaktyk. Tym zataczającym koła procesom staramy się nadać jakieś znaczenie, odnieść je do naszego życia, złapać ich rytm, synchronizując się z nimi znaleźć ją – Wielką Przyczynę. Trochę w tym miejscu poigram z pojęciem karmy – nie po raz pierwszy. Uświadamia ona (ono) związek między przyczyną a skutkiem, odwraca domyślny kierunek działania, że każdy skutek ma swoją przyczynę. Czy w takim razie owe cykle, które obserwujemy, dzielą się na postępujące i wsteczne? A może jest ich więcej, niż tylko dwa? Czym więc jest „czas”? Czy na pewno cechuje go linearność, droga od – do + nieskończoności? Tego też nie wiem i raczej jeszcze długo się nie dowiem.

Bliskość.

Ludzie jaskiniowi nie od razu odczuli przymus organizowania się w większe grupy. W zależności od rejonu świata; rzeźby terenu, klimatu, flory i fauny, dostępności wody i naturalnych schronień – często nie widzieli takiej potrzeby. Mityczni Adam i Ewa w raju żyli tylko we dwoje i pewnie tak by zostało, gdyby nie zaczął się dziać tajemniczy plan… Nowy wymiar odwiecznej walki dobra ze złem? Zostawmy mity, czas wrócić do czystej antropologii (kultury). Ludzi wciąż przybywało i zaczynali oni stawiać czoła pewnym ograniczeniom wynikającym z niepożądanej bliskości (w odróżnieniu od tej pożądanej między kochającymi się osobami, rodzinami), z sąsiedztwa innych grup. A dostępne w danej okolicy zasoby sprzyjające przetrwaniu okresowo wyczerpywały się i konieczna stała się albo migracja, albo walka, albo… współpraca.

Zły.

Sama empatia okazała się niewystarczająca dla utrzymania kolektywnego dobrostanu. Wyłoniła się więc potrzeba wprowadzenia jakiejś organizacji, pewnych zasad. Żywo się to sprzeciwiało pierwotnemu pojęciu chaosu, a właściwie entropii – bycia wszystkiego wszędzie. Było też to w kontrze do potrzeb niektórych jednostek, bo jak założyliśmy na wstępie – każda jest kompletnie inna. Jednak należy to zrozumieć, że nie jest tak, iż w samej naturze człowieka leży chęć posiadania czegoś w większej ilości, niż inny. Nie, to pojawiło się wraz z ową grupowością jako wynik naśladownictwa i chęci kompensacji, w ogóle nie z poczucia wyższości, czy chęci zyskania przewagi. Jest to, jak byśmy dziś powiedzieli, pierwotny błąd poznawczy – niestety powszechny i powtarzany od zarania dziejów. Grzech pierworodny? Wygląda to dokładnie na skutek działania owego „złego”, który za wszelką cenę chce popsuć to, co „dobry” tworzy.

Utopie.

Chęci są dobre, system ma szansę działać prawidłowo, a droga jest słuszna, tylko słabym ogniwem okazują się ludzie. Zawsze się ktoś taki pojawi, kto jest po „złej” stronie.  Wtedy cała moc organizacyjnej perfekcji przekształca się w żywą utopię, gdyż jasne jest, że choć system wygląda na stworzony dla wszystkich, to stoją za nim zwykli ludzie stawiający na pierwszym miejscu dobro swoje, jednostkowe, wcale nie powszechne. Ogół pozostałych jest tylko narzędziem i surowcem jednocześnie, gdyż chodzi jedynie o wyzysk, przepływ strumienia wspólnie wytworzonych dóbr do wąskiej grupy, elity. Inni dostaną trochę, jakby przy okazji, i tylko tyle, żeby siedzieli cicho. A jak ktoś zaczyna być głośniej – wtedy pokonuje się go albo przyłącza…

Oszustwo.

Kłamstwo to zło. Zły to kłamca. Wiedzą to nawet ci, którzy posługują się nieprawdą, ba, oni uważają, że oszukiwanie w dobrej wierze jest w porządku, że cel uświęca środki. Tylko ów (ich) cel wcale nie jest wspólny. Oszukiwanie ma za zadanie utrzymywać jakiś system. Po co? Żeby odwracać uwagę. Stworzyć sztuczny świat bez boga, będący tak naprawdę piekłem tu, na Ziemi. Czyż wieczne męki to nie to, co tak naprawdę teraz niektórzy przeżywają, nie wiedząc nawet dlaczego. Żyjemy w wielkim kotle, z którego część ludzi wprawdzie usiłuje się wydostać, jednak zbliżając się do krawędzi spada, a pozostałych ściągają w dół inni; ofiary tego całego systemu. Budują kolejne sieci zależności oparte na kłamstwie, wyzysku i partykularnym, bardzo doczesnym i wymiernym interesie. Nie mają uczuć tylko pragnienia – nie dające nigdy się zaspokoić.

Geniusz kontra system.

Geniusze, nie dajmy się systemowi. Nikt nam niech nie mówi, co powinniśmy robić, do kogo się przyłączyć i co osiągnąć. Mniej znaczy więcej. Przestańmy się zrzeszać, głosić odmienne poglądy, tworzyć lokalne społeczności, grupy zainteresowań, czy wręcz interesów, korporacje. Nie rozpraszajmy się. Zamieńmy ruch na zewnątrz w ruch ku środkowi. Każdy, kto do was „przychodzi”, od proroka do jutubera, powtarza jakiś schemat, świadomie lub nieświadomie – bo jest tylko człowiekiem – też geniuszem oczywiście, ale tak jak i wy uwikłanym w błędne cykle.  Zresztą – są to mechanizmy znane od setek tysięcy lat – funkcjonujące jako „wiedza tajemna”. Doktryna masońska, na przykład, mówi: „dziel i łącz”. To samo powtarza innymi słowami kultura krytyki, nowoczesna lewica – „róbta, co chceta„. Rozwalmy wszystko, a potem zobaczymy. I to wcale nie jest złe podejście, problem w tym, że za tymi hasłami stoją źli ludzie. Wróćmy więc z zewnątrz do wewnątrz, słuchajmy więcej siebie, wtedy naturalnie zaczniemy „rezonować” z innymi, dokładnie tymi, którzy do nas „pasują”, potem następnymi, którzy wprawdzie nie pasują do nas, ale pasują do pasujących. W ten sposób będziemy w stanie przyłączyć do Całości wszystkich. Czasami „pomagać” znaczy „nie przeszkadzać”.

Skoro (dobry) Bóg jest miłością, to zły (szatan) jest kłamstwem. Prosta reguła. Pomocna.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s