Niepewność

Pewności nigdy nie ma.

Jedyne, co jest pewne w życiu, to śmierć – podobno. A niepewność to jedna z większych bolączek ludzkości, powiązana z innymi „dużymi”, jak niespełnione oczekiwania czy lęk przed nieznanym. W stosunkach międzyludzkich, szczególnie tych rokujących pełnię, bywa często trudną do pokonania przeszkodą. Opiera się na niedoborach w takich obszarach, jak zaufanie i komunikacja.

Domyślny.

Spotkałem się wielokrotnie z opinią pewnych kobiet o niektórych mężczyznach, że ci są za mało domyślni. Może kiedyś ktoś mi wytłumaczy jakie oczekiwania i wzorce leżą u podstaw tego – jak dla mnie – absurdalnego zarzutu. Czy kobiety potrafią się jakoś tajemniczo komunikować na innym poziomie, niż racjonalny i szczery, w sensie maksymalnie informacyjny, bez niedomówień. Czy te niedomówienia to jest taki styl, przyzwyczajenie, czy jakaś gra albo test? Tego w chwili obecnej jeszcze nie wiem. Inna sprawa, że rzeczywiście mężczyźni często rozumieją się bez słów. Dlaczego więc z kobietami tak „rozmawiać” nie potrafią?

Tajemnica.

Zawsze coś zatajamy, świadomie czy nie, nawet przypadkiem, rzec można. Nie uznajemy po prostu, że dana, nawet drobna informacja, dla nas oczywista, dla drugiej osoby będzie kluczowa, zmieni tryb i formę rozumienia, przyspieszy pewne procesy. Tak, nawet te destrukcyjne, bo nie ma co czekać w nieskończoność, przebywać w jakimś dziwnym stanie zawieszenia, płonnej nadziei… Mamy też jakieś grzeszki, do których nie chcemy się przyznać, bo znów – uznajemy je za nieistotne. Jednak szczera rozmowa – w zasadzie takaż relacja od początku szczera i obustronnie zaakceptowana co do jej (współ-) celowości (puszczam oko) – zawsze robi wielki krok do przodu, czy jak kto woli – do góry.

Czego oczy nie widzą…

Jak to jest z tym zaufaniem? Ludzie obu płci łatwo – choć też w zależności od osobowości – ulegają pokusom, a oparcie się im jest raczej czynem rozumu, niż uczuć. Wiedząc o tym ciężko jest komuś zaufać w stu procentach. W tym i sobie… I raczej trzeba z tym – oby lekkim – poczuciem niedoboru jakoś żyć. Nie myśleć za dużo, nie dochodzić, nie drążyć. Jak kocha, to wróci… Wiemy skądinąd, że samo takie negatywne myślenie może wykreować nową, niby wcale nieoczekiwaną, rzeczywistość; niekoniecznie na zasadzie praw fizyki kwantowej, ale tej zwykłej, znanej nie tylko psychologii, „samosprawdzającej się przepowiedni”.

Strata czasu.

To może nas – nieświadomie – boleć najbardziej. Nasze ego oczywiście tutaj mocno cierpi, bo tracimy czas – cenny, niepowtarzalny, szybko lecący. „Inwestujemy” nasze uczucia, nie tylko zresztą, bo i rzeczy jak najbardziej materialne, nieodłączne naszym… czasom. Znane powiedzenie łączy te dwa wymiary – czas to pieniądz. Nie pomaga tu nawet świadomość, że wszystkie działania, nawet finalnie bezowocne, to jakaś nauka na przyszłość.

Niewola.

Niepewność to też rodzaj kajdan, które sami sobie zakładamy, przekonani o potrzebie jakiejś formy dostosowania się do nieznanego, nieoczekiwanego; pozostawania w gotowości; obawy, że jakieś dobro nas ominie, albo my nie zdołamy zrobić wszystkiego, co moglibyśmy w danych okolicznościach. Wynika nie tylko z niepełnej czy zakłóconej komunikacji konkretnych informacji, ale też uczuć; braku świadomości wzajemności. Pojawia się pytanie: czy warto czekać, „być dla”?

Dysonans.

Miotamy się gdzieś pomiędzy normami i przekonaniami bombardowani dodatkowo fejk niusami, które bóg wie kto tworzy i w jakim celu – pewnie żeby zaistnieć (lub rzecz jasna zarobić). Przestrzeń publiczna dostarcza nam nadmiar skojarzeń, które dopasowujemy do samych siebie i naszych partnerów uważając, że to może jakaś nowa norma, poparta zazwyczaj badaniami „amerykańskich naukowców”. Tymczasem jest to najczęściej, prócz chęci sprzedania nam czegoś, po prostu żart, ale nie taki dobry, w rozumieniu ironii sokratejskiej, tylko próba dowartościowania się naszym kosztem. I tutaj właśnie metoda naszego patrona będzie pomocna – analiza próbującej się do nas przebić informacji pod kątem przydatności, skutku itp. Dlatego starajmy się ustawiać sobie takie „poznaniowe zapory ogniowe”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s