Potwory i spółka

O strachu już było.

Teraz będzie o lęku. Że niby nie ma różnicy strach – lęk? Otóż jest, niby drobna, aczkolwiek zasadnicza. Nie tylko językowa, załóżmy, że pojęciowa, i w takim rozdzieleniu będziemy tu nazywać pewne zjawiska i stosunki między nimi. Podobna różnica zdaje się – przynajmniej w języku polskim – zachodzić między „bać się” a „obawiać się”. Kluczem do rozróżnienia tych pojęć jest przedmiot lub podmiot; strach może być tylko przed czymś lub kimś, w każdym razie – nawet jeśli niematerialnym – to zdefiniowanym, konkretnym, ukierunkowanym; lęk lub obawa natomiast dotyczy braku, niepewności, nieukierunkowania, rozproszenia, zagubienia, czegoś kompletnie niezdefiniowanego, choć pewien tego obszar (strefa) – nawet jeśli jest w cieniu – da się wytyczyć.

Nie-cokolwiek czyli negacja.

Nieświadomość, niebyt – różne pojęcia używane przez psychologów będące negacją pojęć znanych, czyli w zasadzie ich brakiem, choć nie do końca. Raczej takim „miejscem”, w którym coś było bądź powinno być, dziurą, pustką w pewnym sensie. Albo obszarem ukrytym, niezbadanym, spowitym zasłoną bądź mrokiem, pozostające w cieniu. Pewne pojęcia lub przedmioty mogą poruszać się pomiędzy obszarami bytu i niebytu. Robią to często same z siebie, napędzane energią woli… Czyjej? Twojej, mojej, zbiorowej. Anioły i demony. Są też twory zastępcze, które tak naprawdę nie istnieją (potwory), bądź są tylko częścią większej całości, albo przeciwnie zbiorem wielu jednostek i grup (Legion).

Człowiek i pustka.

Różne są te pustki, generalnie chodzi o jakąś wewnętrzną tęsknotę (nadzieję) bądź obawę właśnie. Skupiamy się teraz na tej drugiej. Ciężko nam się żyje w obawie, lęku, braku wizji jutra i tak dalej. Przyczyny są różne, jednak najczęściej ich źródło jest poza nami, poza jednostką – wytwarza je epoka. Trochę to dziwne, ale i te epokowe lęki mają jedno źródło – moim skromnym zdaniem wynika z naturalnego, urodzeniowego rozdzielenia ducha i duszy, z którym ludzie borykają się w trakcie ziemskiej egzystencji. Czy tak jest – każdy przekona się po śmierci – choć nie spieszno mnie do niej, to na pewno się jej nie boję. Bo jest „czymś”. Można – ją nawet – oswoić, poznać, przygotować się na nią. Gorzej z rzeczami, których nie ma. Co wtedy zrobić? Stworzyć.

Potwory.

Musimy bać się „czegoś”, abstrahując od tego, że lubimy się bać, przynajmniej niektórzy; to taki rodzaj znieczulenia, wejście na chwilę na śliski obszar, z zabezpieczeniem, żeby potem z ulgą powrócić na twardy grunt. Uf, ale jazda. Adrenalina. Ale jest inny powód. Lęk nieokreślony jest w nas cały czas, więc szukamy, szukamy, czego się boimy. Katalog jest spory, ale najprościej wybrać sobie coś sprawdzonego, czego boją się inni. Na przykład coś, co wałkują w mediach. A to tak sobie narasta i narasta, taka nasza ulubiona przysłowiowa kula śnieżna. W pewnym sensie jest to podniecające. Jest się o co zaczepić, ba, jest z czym walczyć! Super, o to chodzi! Życie to walka… No… nie.

Donkiszoteria.

Kojarzymy błędnego rycerza z La Manchy? Poświęcił życie dwóm mrzonkom – potworom i ukochanej – widmom, które jak można podejrzewać nie istniały – na pewno nie w formie, jaką nadawał im Don Kichot – wyobrażenia (i przeniesienia). Robimy to samo. Ale mniejsza o nas – w ten sposób rujnujemy życie innym. Niejednokrotnie tym, których kochamy, którzy nas kochają! Latamy za mrzonkami, a prawdziwy cel życia jest u naszych stóp. Stajemy się aktywistami, działaczami, wojownikami – skąd możemy wiedzieć, czy w słusznej sprawie? Jak napisałem – dowiemy się po śmierci. Być może… A tutaj, na ziemi? Stańmy się prości i naturalni. Dostrzeżmy tych, którzy patrzą na nas… Odwzajemnijmy te spojrzenia – ze zrozumieniem.

Spółka.

Samemu jest i ciężko i łatwo, zależy z czym się człowiek mierzy i jaki ma w tym cel. Jeśli jednak mamy jakieś obawy, jakieś lęki, to lepiej podzielić się nimi – podobnie jak uczuciami pozytywnymi. Cytowałem już słowa papieża, że smutek można przeżywać samemu, ale radość jest pełna przeżywana wspólnie. A co z lękiem? Przeżywany samotnie po prostu niszczy. Lęk zbiorowy też niszczy, gdyż pozostaje lękiem. Czasem wystarczy porozmawiać. Nie, że ja się czegoś obawiam, ty pewnie też, poobawiajmy się razem? Absolutnie wykluczone. Zamiast tego zastosujmy mechanizm przemiany lęku w strach, ale w pozytywnym znaczeniu. Nie wymyślajmy sobie obiektu zastępczego, tylko skonfrontujmy nasze obawy – im w większej grupie, tym lepiej. Powstanie z nich część wspólna, która po odrzuceniu jednostkowych naleciałości stworzy realny obiekt, który najprawdopodobniej okaże się w ogóle strachu nie wart. Nawet jeśli będzie trudny do zwalczenia – razem będzie łatwiej go pokonać. A może wręcz okaże się być czymś zupełnie innym, wartym uwagi i wykorzystania dla dobra ogółu? Przy tym – czerpmy mądrość od naszych wielkich poprzedników, rodziców, mistrzów żywych albo ich dzieł. Okazuje się, że oni już tam byli, widzieli, zwyciężyli. Nie bójmy się obaw „samych w sobie”! To błędne koło.

Niezagospodarowany lęk.

W pewnym momencie może nam się wydawać, że lęk został zagospodarowany. Dużo zależy od tego, czego dotyczył. W każdym razie im bliższy jest fizyczności, tym bardziej na nią działa. Mózg człowieka potrafi wiele. Dużo z tych tajemniczych procesów dzieje się w podświadomości – i nie chodzi tu o czynności automatyczne, jak oddychanie. Jest sporo reakcji obronnych, jak na przykład wyłączenie reagowania, ba wręcz odczuwania zapachu, który panuje w danym miejscu. O tym już pisałem – anulowanie bodźców, bo przeciwnie byśmy zwariowali. Niestety ta sama sprawność mózgu może przyczyniać się nawet do pogarszania zdrowia – gdyż lęk przed chorobą może zostać podświadomie zagospodarowany wystąpieniem tej choroby. Wtedy również zamienia się w strach, ale dla samego mózgu jest to właśnie sytuacja komfortowa. A lęku przed śmiercią tak czy siak nie pozbędziemy się, nawet będąc turbokatolikami. Chyba, że nasz mózg rzeczywiście jest taki mocny – szczególnie w zbiorowości, że po prostu tworzy Boga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s