Pozory mylą

Zakochanie.

Jest wiele teorii na opisanie tego mechanizmu psychicznego. Niewątpliwie może być początkiem wielkiego uczucia, które przetrwa wszystko, lecz i pułapką, która zniszczy cały świat. Cała trudność sprowadza się do powstrzymania się od zbyt gwałtownych reakcji i zbyt dalece posuniętych wniosków po pewnych spostrzeżeniach, odbieraniu sygnałów, ich (nad)interpretacji. Pierwszą rzecz, jaką osoba narażona na zakochanie powinna zrobić, jest chwilowa zmiana perspektywy, czyli wyzwolenie się od subiektywnego patrzenia na wszystkie zjawiska wokoło, stanięcie obok lub wręcz „wejście w głowę” drugiej strony.

Niemożliwość.

To pierwsza przesłanka powinna zwrócić naszą uwagę. Dwa jej rodzaje. Po pierwsze – pozytywny – że cała sytuacja spotkania (potencjalnego) obiektu gorącego uczucia nie powinna się zdarzyć. Że to nie przypadek. Coś (Ktoś) doprowadziło do takiego obrotu naszych sfer, że mignął nam ten punkt styku, iskra nieskończoności, na moment otworzyły się drzwi do innego wymiaru. Poza tym samo to, że zauważyliśmy ten błysk, czas zwolnił, wyostrzyły się krawędzie i kolory. Dlaczego? Po drugie – aspekt negatywny – to się nie uda. To się nie może udać. Nie teraz, nie z nią, nie z nim. Czy wygra tu nadzieja, czy obawa?

Jak powstaje piorun?

A propos błysku. Może ktoś oglądał jakiś popularnonaukowy program w telewizji, o żywiołach czy o elektryczności, w każdym razie właśnie na ekranie, na filmie, wydać wyraźnie, że wyładowanie atmosferyczne nie uderza byle gdzie… Fakt, pierwszy ruch następuje z góry, przedbłysk stosunkowo powoli wysuwa się z chmury i zdążając ku ziemi zmienia często kierunki, „szuka”. Tymczasem od strony gruntu i z różnych obiektów stojących na nim zaczynają się wysuwać małe kiełki energii, zdające się mówić „weź mnie, weź mnie”. Wówczas górny język wybiera sobie jeden dolny i dopiero wtedy następuje właściwa akcja,  gwałtowny przepływ ładunku, miliony woltów, oślepienie, grzmot.

To są ułamki sekundy.

Dotyczy zarówno pioruna, jak i zakochania. Więc czasu na rozsądek jest bardzo mało. Być może warto w pewnym sensie uodpornić się na sygnały, sprawić, żeby ich poziom wyzwalający reakcję był dość wysoki. Mogą tu pomóc wcześniejsze doświadczenia, (głównie porażki, teoretycznie wręcz tylko one – nie życzę nikomu), wiedza czerpana ze źródeł zewnętrznych (raczej klasyka literatury, nie nowoczesne romanse, absolutnie nie komedie romantyczne, bo to bajki), wreszcie życzliwe ukierunkowanie bliskich osób (nie manipulacja mająca na celu utrzymanie korzystnego dla nich status quo, to też trzeba brać pod uwagę, umieć rozróżnić).

Zainteresowanie.

Mówi się o kryteriach podobieństwa, różnicy; o feromonach, genach i innych nieświadomych czynnikach. Jednak podstawą jest okazanie zainteresowania. Możesz obracać się w dużej grupie ludzi, z których część wydaje ci się zupełnie nieatrakcyjna, część nieosiągalna i tak dalej. Jednak jeśli ktoś z tej grupy wyśle w twoją stronę mały sygnał zainteresowania, oczywiście wykraczający poza standardowe relacje towarzyskie, to masz problem. W sensie nie, że kłopot, tylko poważne, egzystencjalne wyzwanie, którego sukces zależy w dużym stopniu od ciebie. Każdy najmniejszy błąd się zwielokrotni milion razy. Każda wątpliwość może spowodować lawinę zdarzeń synchronicznych – niby przypadków prowadzących do katastrofy.

Dasz radę?

Może i dasz, ale ja dam jedną tobie. Bądź „w” i jednocześnie „ponad”. Nie to, że się wywyższaj i udawaj niedostępnego – choć to też działa (do czasu) – nie, po prostu bądź wielki. Ogarniaj jak najszerszy horyzont, roztaczaj atmosferę zrozumienia, akceptacji i zainteresowania w zakresie takim, jaki masz dostępny dla zmysłów, zainteresowania realnego, nie życzeniowego – emocje i intuicję zachowaj dla siebie, trzymaj z boku, w gotowości, w zapasie. Bądź otwarty i wrażliwy, ale nie reaguj zbyt pochopnie i spontanicznie. Pozwól rzeczom płynąć, naturalnie rozwijać się – nie biegnij za nimi, nie przyspieszaj. Nie zagarniaj przestrzeni dla siebie, wręcz przeciwnie, poszerzaj ją. Współpracuj, nie walcz;  inspiruj, nie wpływaj; pokazuj granice, ale nie stawiaj barier.

Uważaj.

Ktoś może zainteresowanie udawać. Chce cię wykorzystać. Chce się pobawić twoim kosztem. Albo nie tyle chce, co ma taką nieświadomą potrzebę, być może inaczej nie umie, szuka „czegoś”, ale sam nie wie jak i od kogo, próbuje, próbkuje. Dlatego – jak wyżej – patrz z góry. Czasami tylko w mgnieniu oka musisz zdecydować, a więc jak najbardziej przyda ci się wiedza (o innych) i mądrość (znajomość samego siebie). Wcale nie musisz być przy tym „doświadczony”, a więc stary, zmęczony życiem, nie; po prostu musisz wykształcić u siebie zdolność obserwacji i podejścia krytycznego, analitycznego, postrzegania wielu rzeczy przez cele i archetypy – ale, jak wspomniałem – może ci się tylko wydawać, więc rób wszystko w mgnieniu oka, ale jak najbardziej powoli… Paradoks?

Przekonaj się, że potrafisz sprawić, iż czas będzie dla ciebie płynął wolniej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s