Prawda

Według górali są trzy prawdy…

Inni twierdzą, że jest jedna i leży pośrodku. Może też być niecała, czasem wręcz jej połowa, albo taka, określana jako „wygodna”. Wszystko zależy od motywacji i nastawienia. Zdarza się wręcz, że dla jednych kłamstwo może być prawdą i odwrotnie, podobnie jak dobro i zło. I tak samo niektórzy sugerują, że istnieje „wyższa prawda”. Zapewne i najwyższa. Ale na nasz użytek, ludzi żyjących tu i teraz, musimy tworzyć sobie prawdy robocze, użyteczne, czyli stosować podejście pragmatyczne.

Abstrakcja.

Pojęcie znane i chyba nadużywane. Często stosowane w złym kontekście, niepoprawnie. Podobnie jak „idea”. Generalnie chodzi o zestaw cech kluczowych, które można dalej przetwarzać nie naruszając zbytnio struktury oryginału, bezpiecznie, ale trochę w oderwaniu od rzeczywistości. Z drugiej strony, jak filozofowie od setek lat głoszą, nie ma innego wyjścia, nie da się poznać wszystkiego, ba, nawet jednej, choćby najprostszej na pierwszy rzut oka rzeczy, całkowicie nie da się rozszyfrować. Nie leży to w mocy człowieka uwiązanego do miejsca i czasu (materialnych!).

Narzędzia.

Człowieka chlubą jest to, że umie posługiwać się narzędziami, wprawdzie nie tylko on, ale jako jedyny tworzy te „umysłowe”. Prawda jest jednym z nich – uproszczeniem, schematem, konstruktem, systemem; jak zwał, tak zwał. Zawsze jest kreacją. O „fakty” jest bardzo trudno, nawet historię piszą przecież zwycięzcy. Albo taka fotografia – niech będzie i bez filtrów, nieobrobiona – nadal jest tylko wycinkiem rzeczywistości, jakąś perspektywą, chwilą, grą cieni na ścianie jaskini. Co innego prawda objawiona.

Komu wierzyć?

Nie ma wyjścia – jedynie tym, którzy zmierzają ku ogólnemu dobru – nawet jeśli udają, nawet jeśli to dążenie maskuje ich egoizm i rządzę władzy – trudno. Przecież tak zwane „wartości” to też jakieś abstrakcje – trzeba tylko sprawdzić, przemyśleć, w jakim celu zostały stworzone. Wiem, nie jest to łatwe. Poziom „udawania” mógł urosnąć do takich rozmiarów, że jest uznawany za ową „wyższą” rzeczywistość, choć tak naprawdę we środku jest pustka. Wtedy przydaje się intuicja (niestety nie każdy ją ma), która „czuje”, że coś jest nie tak. Słyszy echa tam rozbrzmiewające.

Mentorzy.

Ludzkość zrodziła ich wielu, z każdego czasu, miejsca, idei. Nawet wybierając losowo z ich dzieł – można zbudować sobie dość solidne pojęcie o prawdzie – otóż takie, że ona po prostu nie istnieje. Tworzą ją ludzie i tylko ludzie. A i oni sami zostali (gdzieś, kiedyś, jakoś – w każdym razie nie przypadkiem) stworzeni i wyposażeni w wolną wolę. Tych mistrzów, którzy naprawdę wierzyli w to, czego dokonywali, było na szczęście niewielu – piszę na szczęście, bo da się ich „ogarnąć”. To wielcy klasycy. Prorocy. Im dawniej żyli, tym lepiej. Reszta, to tylko „neurotyczne interpretacje”, kreacje, kopie kopii.

Tabloidyzacja.

Zaczęło się od mediów, dziś to zjawisko powszechnie występujące w umysłach ludzi. Ma być szybko i łatwo, byle intensywnie. Ale wciąż powierzchownie. Za to w każdej sferze życia. Ofiarą tego trendu pada prawda. Niby ta sama, a różnie interpretowana, wyolbrzymiana, częściowo przemilczania – manipulowana. Neomarksistowski relatywizm „moralny”, który pozornie ma tylko coś wspólnego z pragmatyzmem – który powinien z założenia być drogą do utylitarności, a więc w następstwie do rozwoju.

Poprawność polityczna.

Czy to prawda? Czy to kłamstwo? Ani jedno, ani drugie. To nowomowa stworzona niby po to, żeby „przypadkiem” kogoś nie urazić.  Cel szczytny, ale jak to zwykle bywa, doszło tu do nadużyć i wypaczeń. Abstrakcja w stylu Picassa. Niby sztuka, coś nowego, stada zwolenników. Nec Hercules contra plures. Trochę snobizm, trochę konformizm. Moda i wygodnictwo. Przewartościowanie, nowy paradygmat? Nie… Jak nie możesz ich pokonać, to się do nich przyłącz? Czy walcz do końca? Naprawdę?

Nieprawda.

Chyba najlepiej nie tyle zakładać i umawiać się, że coś jest prawdą, co po prostu przyjąć za pewnik, że to wszystko, to nieprawda i świadomie włączyć się w ten nurt. Celowo i wyraźnie pokazywać ten stosunek do świata, przerysowywać, wyolbrzymiać. Tylko tyle. Nie uzurpować sobie prawa do posiadania jedynie słusznej wiedzy. I jest to zupełnie inne podejście, niż lewacki relatywizm poznawczy, bo ten zakłada, że prawd jest wiele i każda odpowiednio popularna i wygodna jest dobra; nie, tu trzeba założyć, że prawda jako taka, choć gdzieś tam sobie istnieje, jest niemożliwa do ostatecznego i całkowitego ogarnięcia, i że jedyną drogą jest „nieprawda”, a więc bardziej gra, sztuka. Zabawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s