Powierzchowność

Całe zło świata.

Wszystko, o czym pisałem do tej pory, a co ludzkość (podświadomie) boli i prowadzi nad przepaść – żeby wspomnieć między innymi o: rywalizacji, sztuczności, kłamstwie, przebodźcowieniu, pustce, związkach bez miłości – to efekt powierzchowności. A owa – jak się wielu świadomych członków społeczeństwa zapewne domyśla – ma swoje korzenie w materialistycznym zwrocie połowy XIX wieku. Powierzchowność idzie w parze z rozproszeniem i trudno powiedzieć, co było tak naprawdę pierwsze, dość stwierdzić, że obecnie jedno na drugie wpływa wzmacniająco i to w postępie geometrycznym. Ruch ten, niewątpliwie okrężny w swojej charakterystyce – może jest to bardziej spirala logarytmiczna – kojarzyć się może z wirem wodnym lub… czarną dziurą. Co do tego pierwszego – istnieje gdzieś tam na jego końcu jakieś dno, od którego można się odbić, ale co do drugiego – można tylko snuć domysły.

Na granicy cienia.

Oczywiście spostrzeżenie na temat tego trendu nie jest nowe. Wystarczy sięgnąć po klasykę psychologii zaczynając wręcz od Schopenhauera, ze szczególnym skupieniem uwagi na C.G. Jungu i Erichu Frommie, a potem poszukać u egzystencjalistów oraz postmodernistów uwzględniając Baudrillarda i jego teorię symulakrów. Większość z myślicieli ostatnich stu pięćdziesięciu lat zwraca uwagę na odwrócenie od idealistycznych zasad Platona, porzucenie koncepcji trójcy, którą niektórzy rozszerzają do czwórcy – jak właśnie Jung. Pozostając w kręgu tego ostatniego autora i rozwijając jego myśl można powiedzieć, że znajdujemy się obecnie na granicy cienia, tego zbiorowego, czyli w zasadzie milionów różnych cieni o odmiennym natężeniu, które gonimy nie zdając sobie sprawy, że są to idee z jaskini klasyka, a my siedzimy w kajdanach.

Efekt szwedzkiego stołu.

Czy da się nasycić czymś pustym? Prawdopodobnie. Tak jak pustymi kaloriami. Dają efekt pełności i jakiś tam zastrzyk energii – ale na krótko – a do tego „chcą” coraz więcej. Dzisiejszy człowiek staje w obliczu świata jak uczestnik śniadania podanego w formie szwedzkiego stołu. Chce spróbować wszystkiego, ale nawet nakładając sobie odrobinkę każdej potrawy – robi się tego za dużo. Po prostu tak się nie da, choć zdajemy sobie z tego sprawę zbyt późno. Bo co z tego, że jest duży wybór – przecież nie ma obowiązku skorzystania. Jednak kontrolę nad sobą mają tylko ci, którzy znają cel i wybrali właściwą drogę. Cieszą się z dużych możliwości, bo łatwo dostają tego, czego potrzebują i jednocześnie wiedzą, że nie muszą, nie chcą niczego więcej.

Efekt niszy.

Nie da się „złapać” tych wszystkich cieni, to już wiemy. Ale człowiek jest pomysłowy i w swojej chęci wyróżnienia się w tłumie naprawdę potrafi zabłysnąć. Dlatego niektórzy szukają swojej szansy w wyłapywaniu cieni o najmniejszym natężeniu, bardzo nikłych i na pewno zupełnie niepopularnych. Naturalnie reprezentują one rzeczy tyleż trudne w realizacji, co kompletnie nieprzydatne ani dla ogółu, ani dla jednostki, a pojawiają się one albo przypadkowo – jako cienie cieni, albo nakładające się na siebie ledwo-cienie. Niestety są często projekcjami (wytworami) chorych umysłów – które wciąż istnieją wbrew teoriom antypsychiatrów. Wyprowadzone do świadomości przez owych poszukiwaczy, prekursorów, trendsetterów, rosną w siłę i zaczynają konkurować z tymi ideami, które są pożyteczne (czasami wbrew pozorom). Wydają się świeże, więc poszukujące wypełnienia pustki osoby sięgają po nie…

Efekt nowości.

Gadżet – nie musi być ładny ani funkcjonalny – ważne tylko, żeby był najnowszy. Cieszy więc tylko do czasu, kiedy jego posiadacz jest wśród elity posiadaczy (w niszy). Później zaczyna się szukanie następnego. Tempo rozwoju technologii zdaje się przy tym jakoś nadążać za zapotrzebowaniem rynku. Generuje to oczywiście nie tylko mnóstwo elektrośmieci, szumu i zużycia energii, ale też narastające konflikty technologiczne. Tak, w końcu producenci – konkurenci – nie współpracują, tylko rywalizują. Część tej bitwy przerzucają na klientów (oczywiście wiernych i lojalnych), którzy zamiast myśleć o własnym rozwoju – wewnętrznymi i ukierunkowanym na współpracę z innymi ludźmi – kierują swoje siły na zewnątrz generując agresję i konflikty. Nowoczesna wojna to już nie pole bitwy, tylko działania przypominające te wywiadowcze, agenturalne, czarny PR, głównie w Internecie. W imię czego?

Komplikacja.

Wszystkie urządzenia stają się przy tym coraz bardziej skomplikowane, „wszystkomające”, bywają „do wszystkiego”, czyli tak naprawdę do niczego. Bez większości z nich ludzkość spokojnie dałaby sobie radę – biorąc pod uwagę swoje rzeczywiste cele. Ta komplikacja rodzi rzecz jasna ogrom instrukcji i procedur, a w końcu przepisów prawa – które kompletnie nie nadążają za technologią – tylko dlatego, że próbują być zbyt szczegółowe – niby w celu eliminacji możliwych luk, które wykorzystują nieuczciwi rywale, a tak naprawdę generując kolejne paragrafy mnożą liczbę kruczków i obejść – wynikających z interpretacji, a sprawy sporne jeśli trafią do sądu toczą się latami gromadząc tony akt.

Małe rzeczy.

Niektórzy życiowi doradcy przekonują, że należy się z nich cieszyć. Inna sprawa, jak to rozumieją oni, a jak odbiorcy ich przekazu. Ja to rozumiem tak, że opierać się trzeba w życiu na rzeczach najprostszych. Odnajdywać szczęście w życiu samym w sobie. Nie szukać na siłę wrażeń – one są dookoła, wystarczy się zatrzymać i rozejrzeć. I przede wszystkim – skoro rzeczy te są małe, to nie oznacza to tego, że ma ich być dużo. Życie to nie zbiornik, który trzeba wypełnić po brzegi. Wręcz przeciwnie. Nie da się go zamknąć w jakiejś przestrzeni – musi ono nieustannie się łączyć z innymi życiami, nie tylko ludzkimi. Jednak nie oznacza rozproszenia, tylko scalenie; nie powierzchowne, tylko wielopoziomowe, całkowite – przenikanie.

 

Nieświadomość – świadomość – nadświadomość.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s