Szmaragdowa tablica

Czyli trzynaście do siedmiu. Nie wnikając zbytnio w szczegóły – a dlaczego, o tym za chwilę – w pewnych kręgach od kilkuset lub więcej lat znany jest dokument zwany „szmaragdową tablicą”. Autorstwo jej treści przypisuje się samemu Hermesowi Trismegistosowi, ojcowi gnozy i alchemi. Można natrafić w Internecie na mnóstwo rozwinięć i interpretacji, nie wspominając nawet ogromnej liczby opracowań adeptów wiedzy tajemnej. Trzynaście zdań wypowiedzianych ponoć przez na wpół mitycznego ojca założyciela jest jakby streszczeniem siedmiu zasad hermetyzmu lokowanego przez niektórych, może nie badaczy, raczej wyznawców, nawet w starożytnym Egipcie. Elitarność jako choroba ludzkości. Czy wzięła się ona z wiary w … Czytaj dalej Szmaragdowa tablica

Wiara a nauka

Jedno i drugie to za mało. Podstawowym błędem współczesności jest próba przeciwstawiania sobie obu. Przeświadczenie, że albo wierzymy w „czary” i żyjemy w świecie złudzeń, albo uzbrojeni w szkiełko i oko wiemy wszystko o świecie materialnym, według nas jedynym istniejącym. Pewnie wciąż część ludzkości wierzy, że treści objawione w świętych pismach są w pełni świadectwem rzeczywistych wydarzeń, inna część traktuje je jako metaforę, w czym posuwa się również zbyt daleko, a pozostali zarzucają coś tym dwóm pierwszym grupom – zaślepienie, fanatyzm, determinizm; albo przeciwnie – brak wzorców, liberalizm, wręcz relatywizm moralny. Oczywiście wszystkie grupy zwalczają się zaciekle. I wszystkie mają … Czytaj dalej Wiara a nauka

Katolicyzm jako system

Jak demokracja. Do tej pory nie wynaleziono lepszego… Czyli – czy można być naukowcem, filozofem, badaczem; bić się z własnymi, skrajnymi poglądami, nie wykluczać poglądów innych, nie wierzyć we wszystko, co jest napisane lub tylko powiedziane, a pozostać katolikiem? Można! Bo Katolicyzm to SYSTEM, czyli grupa ukierunkowanych poglądów wyjaśniających częściowo świat, system jak do tej pory najlepszy i najpełniejszy oraz – co najważniejsze – otwarty. Dopuszczający zmiany. Rozwijający się. Również dzięki zinstytucjonalizowaniu. Chwała! Praktykowanie? Potrzebne! Choć wielu mówi, że to tylko tradycja, jakieś zabobony, zapożyczenia, forma znieczulania albo myślenia magicznego. Tak, ale spaja i podtrzymuje system. Utrwala i przekazuje go … Czytaj dalej Katolicyzm jako system

Anioły i demony

Bóg jeden, demonów wiele. Każdy człowiek ma w sobie cząstkę boską i demoniczną. Boska jest częścią jednej przedwiecznej poza przestrzennej istoty, wielkiej dobrej siły, która stworzyła wszechświat. Ta cząstka tęskni za powtórnym połączeniem się z całością i z tego powodu odczuwa jakiś rodzaj pustki, którą w trakcie swojego ziemskiego życia stara się jakoś wypełnić. Poszukuje, kompensuje, sublimuje, najczęściej nieświadomie, co nie jest takie złe, bo przez brak świadomości źródła tej siły idzie po prostu swoją drogą, którą z jakiegoś powodu (wzorce) uważa za słuszną. Stawia sobie jakieś mniejsze bądź większe cele zastępujące czasowo dążność do absolutu. Pierwszym i ostatecznym przejawem … Czytaj dalej Anioły i demony

Obca kultura rywalizacji

Czyli powrót do Edenu. Będzie to moja refleksja nad rozwojem kultury posiadania. Zaczynam od początku – od samego genesis – pytaniem czym był „raj”? Niewątpliwie miejscem, w którym wszystko było na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba było o nic walczyć, ani nic gromadzić. Jedzenia w bród. Ciepło. Seks w każdej chwili w dowolnym miejscu. Jakakolwiek „własność” nieuzasadniona. Niepotrzebne narzędzia, domy, samochody, rowery czy telewizory. I pełnia swobody – czasowej i przestrzennej. Dlaczego człowiek to utracił? Dlaczego zapragnął mieć więcej, niż tak naprawdę potrzebuje? Nie miał wyjścia? Skąd się ta ciągota wzięła? Ano z niedoboru. Czegoś niewyobrażalnego na przykład dla plemion żyjących … Czytaj dalej Obca kultura rywalizacji

Złota gałąź

To tytuł książki, którą powinien przeczytać każdy. Dosłownie. Powinna być to lektura obowiązkowa, myślę, że już w wieku 13-14 lat. Ja osobiście żałuję, że czytam ją dopiero teraz, choć refleksję nad tematami, które porusza miałem dużo wcześniej i – na moje szczęście – dość zbieżną z autorem, jeśli w ogóle można tu mówić o jakiejś refleksji bezpośrednio wyrażonej, bo pozycja, o której mowa to głównie jakaś totalna ilość informacji, która może przytłaczać albo zniechęcać, choć wszystkie są na tyle ciekawe i mają miażdżące odniesienia do współczesności, że chciałoby się machnąć całość za jednym razem – ale nie, nie da się, … Czytaj dalej Złota gałąź

Karma wraca?

A skąd? Głównie z wykorzystywania innych, tak mi się wydaje. Bo oczywiście dobro jest lekarstwem na wszystko i wystarczy żyć dobrze, teoretycznie, tylko pytanie się nasuwa – dla kogo dobrze? Myślę, że odpowiedź jest prosta i chyba już o tym gdzieś pisałem… Nie ma problemu, jeśli dobrze robisz sobie – byle nie kosztem innych. Natomiast możesz też robić dobrze innym kosztem siebie. Nawet kiedy są to rzeczy w powszechnym mniemaniu, albo w pewnych kręgach, uważane za „złe”. A co jeśli w swojej ocenie robisz dla kogoś dobrze, a ten ktoś tego nie docenia, wręcz myśli, że masz złe intencje? Ryzyko … Czytaj dalej Karma wraca?

Sztuczna inteligencja

Uwaga – dziś wyjątkowo na poważnie, czyli nie będę sobie żartował z przefarbowanych na ciemno, nomen omen, blondynek. Chciałbym natomiast przedstawić dwa kierunki rozwoju tak zwanej „cywilizacji”, które wcale nie wyłoniły się niedawno, bo istniały od zarania technologii, tylko może nie wszyscy ludzie je dokładnie rozróżniają. Jeden z tych kierunków popieram, choć raczej ostrożnie i w ograniczonym zakresie, natomiast drugi tępię zaciekle, gdyż jest ślepą uliczką zarówno cywilizacji, jak i myślenia logicznego samego w sobie. Bunt maszyn to właśnie ograniczenie pierwszego kierunku. Dla mnie nie ma problemu, że inżynierowie rozwijają tak zwany „Internet Rzeczy” (Internet of Things, IoT). Jakiś cel … Czytaj dalej Sztuczna inteligencja

Dziwny sen

Dziś przyśnił mi się kolega, który zginął wiele lat temu potrącony przez samochód na przejściu dla pieszych, a już nie miałem z nim wtedy za bardzo kontaktu. Kiedyś chodziliśmy do tej samej klasy, mieszkaliśmy w tym samym bloku, przyjaźniliśmy się, ale nie jakoś specjalnie mocno, on wolał piłkę nożną, a ja sztuki walki. W moim śnie wszedł do mojego dawnego mieszkania, jeszcze w tym starym bloku, staliśmy w przedpokoju, a on celował  – ale nie we mnie – z dwóch czarnych pistoletów, które trzymał blisko jeden od drugiego, w wyprostowanych rękach. Obaj wiedzieliśmy, że nie są na ostrą amunicję, że … Czytaj dalej Dziwny sen